20 kartek

Wszedł do gabinetu. Na dużym ciężkim dębowym biurku jak co dzień leżał stos kartek. Ciążyły mu coraz bardziej.

- To tylko praca - przekonywał sam siebie.

Usiadł przed biurkiem. Rozejrzał się po pokoju, był duży i dobrze wyposażony, kiedyś mógł tylko marzyć żeby pracować w takim miejscu. Praca dobrze płatna, w dzisiejszych niepewnych czasach każda praca jest na wagę złota, jednak odpowiedzialność jaka się z nią wiązała przytłaczała go.

Nie ma sensu dłużej rozmyślać. Wiedział , że im dłużej będzie nad tym myślał tym gorzej. Trzeba się wziąć.

Stos kartek A4, dwie półki na dokumenty, jedna zielona druga czerwona oraz telefon. To wszystko co znajdowało się na blacie.

Chwycił za telefon.

- Poproszę kawę.

- Już robię.

Odłożył słuchawkę.

Podniósł pierwszą kartkę. Imię i nazwisko oraz zdjęcie były zamazane. Standardowa procedura. Dalej edukacja, historia zatrudnienia oraz osiągnięcia i talenty. Niżej było miejsce które wypełniali petenci. Tutaj pojawiały się najróżniejsze sposoby na przekonanie do siebie. Po tysiącach przejrzanych kartek wydawało mu się, że widział już wszystkie możliwe sposoby, którymi ludzie próbowali wpłynąć na jego decyzyjność. Wyzwiska, które mimo, że nikt nie miał prawa wiedzieć do kogo będą skierowane czasem wydawały się aż dziwnie personalne, jakby adresowane osobiście do niego. Inni próbowali wręcz błagać, kajać się. Były też próby manipulacji i przekupstwa.

Otworzyły się drzwi, kobieta w średnik wieku niosła kawę.

- Proszę, kawa.

- Dziękuje.

- Na prawdę nie rozumiem dlaczego nie robisz tak jak reszta.

- Tak jak reszta?

- No wiesz. Szybkie losowanie, rzut monetą. Niektórzy losują imiona lub decydują po liczbach parzystych lub nie parzystych w dacie urodzenia. Różne mają wymysły.

- Mhm

- Koniec końców połowa ma się znaleźć na zielonej półce a druga połowa na czerwonej. Nikt Ci nie płaci za godzinę. Większości zajmuje to 10 -15 minut. Noo, oczywiście są rekordziści jak stary Edward z piątego piętra. Ten to nawet płaszcza nie zdejmuje. Odlicza tylko, żeby na pewno było równo po połowie i kładzie po kupce na jednej i drugiej półce. No to już dla mnie jest przesada. Kiedyś go z ciekawości zmierzyłam na zegarze. No nie cała minuta. Dokładnie było chyba 57 sekund. Jakieś to nie ludzkie.

- A inne sposoby są ludzkie?

- No jakoś trzeba wybrać. Może im szybciej tym właśnie lepiej. Ty tylko 20 kartek.

- 20 osób. Ludzi, nie kartek.

- To kwestia podejścia. Jak wolisz tu siedzieć 10 godzin to Twój wybór. No nic. Miłego dnia

- Taa. Dzięki za kawę.

Kobieta wyszła zamykając za sobą drzwi. Wczytywał się we wszystkie kartki po parędziesiąt razy. Tego dnia nie był w stanie podjąć żadnej decyzji. Odkładał jedną kartkę po czym sięgał po kolejną. Po chwili wracał do poprzedniej i tak bez końca.

Zanim się zorientował zrobił się wieczór. Spojrzał na telefon. Minęło ponad 11 godzin.

Zrezygnowany i bardzo zmęczony sięgnął do kieszeni płaszcza wiszącego na oparciu.

- Rzut monetą… Boże… - wyjął portfel i wygrzebał monetę. Wziął pierwszą kartkę. Spojrzał tylko na datę urodzin, reszty nie chciał czytać. Szybko obliczył, że dokument przypisany był do osoby w wieku 27 lat.

- Awers zielone, rewers czerwone - odetchnął ciężko i rzucił monetą.

Ta zakręciła się w powietrzu i spadła na biurku gdzie zrobiła jeszcze kilka obrotów nie mogąc się zdecydować, na którą stronę upaść. W końcu się zatrzymała - awers.

Odetchnął z ulgą. Odłożył kartkę na zieloną półkę i sięgnął po następną kartkę - tym razem nie czytał nic. W spoconej ręce trzymał monetę. Gdyby nie fakt, że praktycznie nie wychodził z tego pokoju od wielu godzin trzymał by ją jeszcze długo w ręce. Jednak był wykończony dzisiejszym dniem. Podrzucił monetę z mniejszą siłą licząc, że nie będzie musiał tak długo czekać na wynik. Podrzut, parę obrotów w powietrzu, opadnięcie na blat. Parę zakręceń na biurku po czym decyzja - awers. Zielona półka. Zostało już tylko 18…osób.

Kolejna karta, kolejny rzut monetą. Obrót, spadek, moment niepewności - rewers. To w końcu musiało nadejść. Odłożył kartkę delikatnie, dokładnie na środku półki - jakby to miało jakiekolwiek znaczenie. Spojrzał na nią. Miał ochotę ją przekręcić, przeczytać co się na niej znajduje, dowiedzieć się czegokolwiek o tej osobie, lecz powstrzymał się. Szybko chwycił za kolejną kartkę patrząc jeszcze ukradkiem na tę odłożoną na czerwonej półce.

- Dobra, jebać to.

Rzucił monetą. Awers. Odłożył odpowiednio kartkę. Kolejna kartka i rzut - rewers. czerwona półka. Kolejna, rewers, czerwona. Następna, rzut, awers, zielona. Kartka, moneta, półka. Powtarzał to raz za razem, z każdą kolejną kartką co raz szybciej, aż zorientował się, że nie ma już kartek.

Policzył kartki na każdej z półek. Zielona 12, czerwona 8.

- Kurwa.

Był zły na system rzutu monetą i na to, że był zbyt zmęczony, żeby pomyśleć, że coś takiego może się przecież zdarzyć. Wziął dwie kartki z wierzchu i nie mogąc sam uwierzyć w to co robi położył je na czerwoną półkę.

Oczy same mu się zamykały, a gdy do się działo migotały mu przed oczami opisy szkół i miejsca pracy z dzisiejszych kartek.

Wyszedł z biura.

- Już myślałam, że Pan dzisiaj nie wyjdzie - kobieta siedziała za biurkiem czegoś w rodzaju sekretariatu.

- Też tak myślałem.

- Jest Pan ostatni. Wszyscy już dawno poszli do domu. Już z 3 razy tam do Pana wchodziłam i gdyby nie przepisy, że nie wolno wam przeszkadzać to bym to zrobiła. Ale wie Pan - kobieta wskazała palcem na róg pokoju, w którym znajdowała się kamera - lepiej nie ryzykować.

- No. Lepiej nie. Do widzenia.

- A wie Pan, że podobno zmienili metodę? Podobno szczepionki nie zadziałały do końca tak skutecznie jak planowali.

- Nie chcę wiedzieć. Do widzenia.

- Do jutra.

Poszedł w kierunku wyjścia. Już miał wychodzić, kiedy przypomniał sobie o ekranie. Nienawidził go. Udało mu się na niego nie patrzeć już tyle czasu. Dzisiaj jednak za to w jaki sposób dokonał wyboru, postanowił się ukarać. Obrócił się i spojrzał na ekran.

Instytut depopulacji.

Ludność globalnie 58 832 942 249…

Dzisiejszy wynik -0,2%

Wynik w tym roku -1.8%

Cel na ten rok -3%.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania