2+1
Trzeba mi oczu dwojga, czasem w siebie zapatrzonych, by widzieć, to, co skryte
Uszu dwóch, ignorantów psotliwych, by słyszeć niewypowiedziane
Dwóch rąk niezdarnych, z których życie leci, by przed ostatecznym upadkiem zdołać złapać je pełną garścią
Nóg dwóch niesfornych, splątanych czasem, by wciąż w znoju móc biec przed siebie
I Ciebie, tylko jednego
By znów móc kochać.
Komentarze (6)
Ciekawa jestem jak te kalectwa, czyli uszy ignoranty, ręce niezdarne i nogi niesforne, na dodatek splatane zaprowadzą Ciebie do miłości... Jestem pod wrażeniem, naprawdę.
Spokojna Twoja głowa, betti!
Zapomniałam jeszcze brak oczu...
Da sobie radę, spokojnie!
Ciekawie przedstawiłaś temat miłości, która bez wyżej wymienionych rzeczy nie przetrwa długo.
Dziękuję bardzo!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania