2.6
wychodzę za mąż
nie
nie kupię białej sukienki
gości też nie będzie
niech sam wybierze obrączki
nie
nie będę ze szczęścia płakać
przykucnę po cichu w pierwszym rzędzie
dusza moja w ostatnim
obolała będzie się przyglądać jak krótkie „tak” ustępuje miejsca samotności
będzie po cichutku mrużyć powieki
zagłuszy słowa przysięgi
nie wyda żadnego dźwięku
nie będzie już pikietować
wykłócać się przed świtem
rozwieszać sennych transparentów
zmęczona czekaniem na twoje nadejście podda się woli racjonalnych argumentów
Komentarze (7)
Czy wiersz to nie wiem, ale zapis pokazuje działania wbrew sobie. Może przez pryzmat konwenansów czy loteryjnie otrzymanej brzemienności. Nie wiem. Dość ciekawe
Dziękuję
Z takim nastawieniem, to odradzam małżeństwo, zdecydowanie.
Hmm, ja chyba też
Wioletta K Cóż mam nadzieję że piszesz to świadoma swojego tekstu. Ja akurat znam te klimaty, więc może powiem tylko, że akurat w takiej sytuacji płacze rozum i serce, a wygrywa tradycja i wszelkie związane z nią złośliwości losu, który pisze swój scenariusz wbrew wszystkim z kpiną na twarzy i szyderstwem w sercu. Coś się tworzy na siłę choć puste w środku. Życie i nic dalej!. Kto zrozumie to jego, kto nie trudno!
To kufa akuratny przykład kwadratury koła!
Dziękuję za poświęcony czas
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania