28082026
eszelony szły dokądś
nikąd ze znanej nazwy
daleko od miejsca
obmierzłych ścian ulic siebie
przecież wsiadając
zziębnięty
nie wiem
w pokój
pokoje
nudy
czy wojnę
i chuj się dowiem
tylko płaszcza z wełny żałuję
wielbłądziej jeszcze po ojcu
co przepadł wcześniej po drodze
mam tytoń kwartę wódki buty dobre
mam ciebie rozłączoną w potrzebie
z którą mówię
zaginioną
w nigdzie
pustyni
dokąd do ciebie
moja droga
nie wiedziałaś
i ja nie wiem
stało się
i dzieje
jadę do ciebie
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania