4 limeryki
Limeryk
Raz poeta pewien w limeryku,
Słów używał długich i bez liku,
Co tak wierszyk wydłużyło,
Że go w fraszkę zamieniło,
I już nie miał, ten poeta limeryku
Fraszka
Tak poeta pewien fraszkę skracał,
Że sens fraszki całkiem się zatracał,
Bo słów tyle zeń ubyło,
Że już nic to nie znaczyło,
Co zostało, ze wszystkiego co poskracał.
Aforysta
Był raz sobie pewien znany aforysta,
Co utworów publikował gdzieś ze trzysta,
Lecz czy dobre były jeszcze,
Dyskutować nikt nie zechce
Bo przy sławie jest to rzecz wręcz oczywista
Aferzysta
Jest gdzieś w świecie pewien znany aferzysta,
Co na sławie złej swej często dość korzysta,
Kto sympatią go nie darzy,
Wciśnie zatem przy sprzedaży,
Mu, taniochę która sprzeda za czterysta.
[Taki mały cykl limeryków pisanych jeden po drugim]
Komentarze (18)
Limeryk
I co?
Że niby ten limeryk jest BARDZO DOBRY?
zamysł mi się Podoba
nie podoba mi się powtórzenie słowa limeryk,
jakby brakło autorowi pomysłu.
Pójście na łatwiznę.
Fraszka i Aforysta
mi się podoba. Bardzo zgrabne i wykwintne są.
Czy w Aferzyście w ostatnim wersie nie zabrakło ogonka przy która którą?
ot, bardziej chyba nie mogłeś dopiec Kaśce jak napisaniem dobrego limeryku, bo jak postawi przy tym swój, to widzi, jaki kicz produkuje z taką radością...
To mają być dobre limeryki? Zdzichu sto razy lepsze pisze, więc jak komuś Aisak ma zazdrościć, to raczej jemu
E, tam od razu dopiec.
Ale serio myślałam, że mi dupę wyrwie z zawiasów, jak przeczytałem 4 limeryki.
A tu...
Tak skromnie raczej xD
*
Na publixo.com, gdzie i puszczyk publikuje i Zdzichu i wielu innych, można dopiero przebierać z koszyczka.
przeczytałam*
Chociaż przeczytałem też pasuje, bo jestem Człowiekiem, a to rodzaj mięski.
mięski?
męski, oczywiście.
:/
Nie lubię i nie rozumiem fenomenu limerykow. Tak samo jak "haików".
Byłem, przeczytałem. Tyle.
Can, tu nie ma, co rozumieć.
Chodzi oto, żeby w maleńkiej mini zamieścić piękno chwili - haiku
Złośliwą, prześmiewczą refleksję - limeryk.
Po prostu.
Aisak, no to zastapmy słowa "nie rozumiem", słowami "nie czuję". Ewentualnie, bardzo rzadko.
Canulas może rzadko trafiasz na naprawdę dobre. Te akurat są takie sobie, lepiej wypadają jako cykl niż osobno. Niezłe pisał Barańczak i trochę też Szymborska.
Zaciekawiony, mam książkę Barańczaka, ale to zbiór 444 wierszy angielskich. Nie wiem. Może i tak.
Canulas, co do fenomenu...
Limeryk to dla mnie zabawa jak sudoku - do napisania w parę minut, a przy poćwiczeniu na poczekaniu. Jak jeszcze uda się trafić w fajny limerykowy absurd, to wychodzi smakowicie.
Ale haiku... To kwintesencja poezji. Oczywiście to dobre. Jeśli jest napisane z talentem, a czytelnik ma nastrój, by się zanurzyć... to najwspanialsza literacka przygoda.
Oczywiście dociera do mnie różnica gustów, charakterów, doświadczeń... :D. Ja tak w swoim imieniu :)
Tjeri, ja jestem jakiś a-odczuciowy chyba, jeśli o wyżej wymienione chodzi. Co dziwne, bo inne twory potrafię dość mocno poczuć.
Canulas może to kwestia potrzeb. No i chyba na wszystko trzeba mieć chwilę i ochotę.
Lubie kuchenne porównania - czasem mam ochotę na kolorową sałatkę z mnóstwem składników (szczególnie jeśli lekka i pięknie podana), a czasem na jeden bogaty kęs - jak sushi.
Canulas a jak trafiają do ciebie fraszki?
Zgadzam się, że jako cykl wypadają ciekawie. Z osobna dupy nie urywają, ale są przyzwoite.
kit
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania