56°C
W kuchni nie ma zegara –
czas odmierza syk tłuszczu,
tempo noży na desce,
i oddech cięższy od pary.
ściany oddychają gorącem,
Piec mówi językiem ognia,
a ręce –
przyzwyczajone do poparzeń –
pracują jak mechanizm,
choć serce bije szybciej niż wentylator.
56 stopni Celsjusza –
to nie liczba,
to stan ciała,
które uczy się być płomieniem,
i ducha,
który nie daje się złamać.
za drzwiami ktoś czeka na talerz,
nie wiedząc, że w środku
rodzą się dania
tak samo z pasji, jak z potu.
A ja, stojąc pośród żaru,
uczę się jednego:
że ogień, choć bezlitosny,
potrafi hartować.
Komentarze (10)
Co?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania