56°C

W kuchni nie ma zegara –

czas odmierza syk tłuszczu,

tempo noży na desce,

i oddech cięższy od pary.

ściany oddychają gorącem,

Piec mówi językiem ognia,

a ręce –

przyzwyczajone do poparzeń –

pracują jak mechanizm,

choć serce bije szybciej niż wentylator.

56 stopni Celsjusza –

to nie liczba,

to stan ciała,

które uczy się być płomieniem,

i ducha,

który nie daje się złamać.

za drzwiami ktoś czeka na talerz,

nie wiedząc, że w środku

rodzą się dania

tak samo z pasji, jak z potu.

A ja, stojąc pośród żaru,

uczę się jednego:

że ogień, choć bezlitosny,

potrafi hartować.

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (10)

  • AI

  • JagVetInte rok temu

    Ai ai ai, co za ludzie, co za kraj.

  • Grawitacja rok temu

    Piece hutnicze, to jest dopiero hart ducha.

  • Grawitacja rok temu

    Prawdziwy ogień, nie z palnika.

  • JagVetInte rok temu

    Fakt. Przy takich to kuchnia może się wydawać lekką zabawą. Ale pierwszy serwis ludzi weryfikuje.

  • Bettina rok temu

    JagVetInte
    Co?

  • JagVetInte rok temu

    Bettina serwis.

  • Bettina rok temu

    A co ty tu tak dumusz.

  • Bettina rok temu

    * myŝlisz

  • JagVetInte rok temu

    O tym co zjeść na kolację.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania