6
Młody rycerz w twardej skórzanej tunice wszedł do krypty. Zimna marmurowa podłoga, poprzewracane kolumny i trumny.
- Dawno opuszczona – pomyślał.
Lecz miecz mocno zaciskał w dłoniach, gotowy ani trochę nie uśpiony. Nagle usłyszał, pękający kamień.
- Czy to podłoga – pomyślał.
To posąg się prostował! Ożywał! Para czerwonych ślepi już była wpatrzona w młodego woja.
Zatem to jest ona – pomyślał.
Bestia już od dawna była poszukiwana, to właśnie dlatego się tu znalazł, polował.
Szarżuje! Szponami wywija, skrzydłami wiruje, rogami odtrąca. Miecz dobrze się spisuje, wszystkie ciosy paruje, zbroja nie zruszona, aż nagle w jednej chwili krzyk bestii ogłusza dzielnego woja!
Klęka na kolano, stara się przebudzić, wszystko się kręci, ale sięga do kieszeni, kawałek kamienia? Nie! To runy! Miażdży w dłoniach i światłość całą kryptę pokrywa. Teraz bestia oszołomiona kręci się jak szalona.
To koniec – pomyślał.
I pędem z mieczem zaczął za potworem gonić. Szybko się odwróciła, lecz nie zdążyła. Lśniące ostrze przerwało kark bestii, głowa padła, ciało stwardniało.
I tyle po Tobie pozostało – wykrzyczał.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania