666 (drabble)
Poznałam fajnego chłopaka na balu przebierańców. Od razu spodobał mi się jego strój. Czerwona jak krew maska, rogi niczym u byka oraz czarna, kozia bródka. Był piekielnie zajebistym facetem. Tylko miał wadę – śmierdziało mu z ust. I to na dodatek siarką.
Nie przeszkadzał mi jego ogon i kopyta, którymi mnie deptał, gdy tańczyliśmy. Nagle zagrali tango argentyńskie. Przytuliliśmy się do siebie. Wtedy pocałował mnie namiętnie i później powiedział:
- Podobasz mi się. Jednak nie znam twojego imienia. Nazywam się Lucek Cyfer. A ty?
- Również mi się podobasz. Nie mam nic przeciwko rogatym przystojniakom. Może będziemy mieć dziecko? Jestem Rosemary.
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania