A co mnie to

Ostatnio ktoś się do mnie spiął w sklepie, bo coś tam gada o polityce, wojnie, cenach paliwa. Jako, że jestem raczej szczery, to mówię, zgodnie z prawdą, że mam to w dupie i koło chuja mi to lata. No i zgrzał się chłop, mówi do mnie, że jak to tak, że przecież tak nie wolno, że to trzeba się interesować, być na bieżąco, mieć świadomość tego, co się dzieje w świecie. To ja go pytam, że to co to właściwie zmieni, że będę wiedział, co się w tym świecie dzieje. On mówi, że no, że jest się zorientowanym, że się ogarnia temat, że się można przygotować na to lub na tamto. To pytam jak on się przygotował na to lub na tamto, to się zapowietrzył. I mówię mu dalej, że ziomo, jedyne, co mi ta wiedza może zmieniać, to tyle, że zacznę czytać, dowiadywać się, zgłębiać i ani się objerzę, będę kolejnym zjebem, który się wykłóca o politykę, chwali jedną partię, gnoi drugą, ocenia ludzi na podstawie poglądów i na tej podstawie ich kategoryzuje. Jedyne, co mi zmienia informacja na temat wojny, to tyle, że będę ewentualnie bardziej nerwowy, niespokojny, zestresowany i to jest realna zmiana, która zajdzie, a może mieć wpływ na osoby z mojego otoczenia, bo będę bardziej opryskliwy albo mniej chętny do rozmowy albo skłonniejszy do kłótliwości. Jedyne, co mi zmieni, to może to, że się zacznę zastanawiać, jaki ma sens to, co robię, skoro na świecie jest tak niespokojnie, że może poczuję bezsens, bo przecież zagrożenie, alerty, wojna za granicą. Ale realnie to nic nie zmienia poza moich stanem psychicznym i moja wiedza nie wprowadzi żadnej realnej zmiany do świata. To na chuj mam wiedzieć coś, co nie jest informacją a bodźcem emocjonalnym? A, jeśli chodzi o przygotowania, to jestem w formie, mam twardy mental, nawet alko nie piję. Nie muszę wiedzieć, że coś się odjebie, żeby być gotowym, kiedy to już nastąpi.

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania