a ja stoję w cieniu i pilnuję snów. nie swoich
to była noc na bezsenność, mogłabym napisać,
że na wyciąganie żył,
sprawdzenie czy płynie w nich krew,
ale to byłby patos,
tak naprawdę niewiele mnie już obchodzi,
co pod skórą.
dlatego bez ozdobników wchodzę w środek mroku,
czytam, że ludzie przeżywają dramaty,
że świat się im skurczył
do ścian bez obrazów,
po czym odkrywam, że jest mi to obojętne.
prawie tak samo jak welon, który do dzisiaj
leży nietknięty w szafie,
wszak nie do twarzy mi w bieli.
nie było w tym przeznaczenia,
jedynie zakręty wpadły na siebie
i rozpaliły asfalt.
a ten blask wszedł pod powieki
i nie pozwala zasnąć.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania