A kiedy mi przyjdzie odejść.
Kiedy przyjdzie mi odejść,
chciałbym ot tak wyskoczyć,
jak do kiosku za rogiem,
w kapciach po zapałki.
Bez tej chudej słabości
w przepoconej piżamie,
pchającej się na balkon
prosto w oczy sąsiadom.
A zanim pójdę --
brudne klatki schodowe,
forsycje przy śmietniku,
zwisy na trzepaku,
dziury w kieszeniach,
rozchylone uda
i to moje wygodne ciało.
Zostawię.
A potem się otrząsnę
z przyciasnego życia
i zaśpiewam „Ewkę”.
Wciąż będę fałszował,
ale już nie wam.
Komentarze (1)
Ty się nigdzie nie wybieraj 🫶🍀
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania