a może noc

a może morze

jesteśmy sami

bez uniesień bez fal namiętności

noc otula nas rybim ogonem

łuszczą się sny rozmaite

 

zimno drapie się za głowę

panele podłogowe imitują

mokry piach i senną plażę

na odludziu

 

chore zatoki dokuczają nieobecnym

dryfujące myśli wyrzuciło na brzeg

zrywamy się zachłannie

każdy w swoją muszlę

Średnia ocena: 4.1  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Aeliora 2 miesiące temu

    Super niesamowicie opisane

  • Bernadetta12345 2 miesiące temu

    Jak zwykle rewelacyjne zakończenie😊pozdrawiam

  • Shira 2 miesiące temu

    To może morze ma chyba ze sto lat, ale zawsze czytam cały tekst. Ostatnia zwrotka super.
    Dlatego 5

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania