a może noc
a może morze
jesteśmy sami
bez uniesień bez fal namiętności
noc otula nas rybim ogonem
łuszczą się sny rozmaite
zimno drapie się za głowę
panele podłogowe imitują
mokry piach i senną plażę
na odludziu
chore zatoki dokuczają nieobecnym
dryfujące myśli wyrzuciło na brzeg
zrywamy się zachłannie
każdy w swoją muszlę
Komentarze (3)
Super niesamowicie opisane
Jak zwykle rewelacyjne zakończenie😊pozdrawiam
To może morze ma chyba ze sto lat, ale zawsze czytam cały tekst. Ostatnia zwrotka super.
Dlatego 5
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania