a może noc

a może morze

jesteśmy sami

bez uniesień bez fal namiętności

noc otula nas rybim ogonem

łuszczą się sny rozmaite

 

zimno drapie się za głowę

panele podłogowe imitują

mokry piach i senną plażę

na odludziu

 

chore zatoki dokuczają nieobecnym

dryfujące myśli wyrzuciło na brzeg

zrywamy się zachłannie

każdy w swoją muszlę

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Aeliora dzisiaj o 11:28
    Super niesamowicie opisane
  • Bernadetta12345 3 godz. temu
    Jak zwykle rewelacyjne zakończenie😊pozdrawiam
  • Shira godzinę temu
    To może morze ma chyba ze sto lat, ale zawsze czytam cały tekst. Ostatnia zwrotka super.
    Dlatego 5

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania