A Symbiosis Of Luminosity And Blackness (Symbioza Jasności I Ciemności)

#1 I Crepuscular Serenade (Krepuskularna Serenada)

 

Roztrzaskałem swoje okowy będące moją niechlubną cząstką

Zawinięty w sieć pułapki zardzewiałej w rozmarzłej czeluści

Uległem przemianie i utraciłem zmysły czułości, ktoś odciął moje gałązki

Nie czułem wtedy winy, naturalnie przestałem się troszczyć o swoje wyzwolenie

Nie było to jednak obsesyjnie szlachetne a chore i wynaturzone

 

Pomnożyłem swoje słabości, bezradny i roztrzaskany jako grobowiec spopielany nad sercem z cierni spowitą w mroczności fragmentów pokrytymi mechanicznymi strupami,

Mogłem upadać i odliczać godziny z życia półmartwych i półżywych

Nie będąc do tego przyzwyczajony w obliczu utraconej więzi

Nie móc przyjść do pobliskiego sanktuarium w zakazanej pozie

Dokończenie transformacji, dopilnowanie transkrypcji, badania zakończone…

 

Usłyszałem krew niewiernych spływającą jak syrop z kremówek, ujrzałem rany kłute moich towarzyszy,

Doświadczyłem rozwidlenia mojej pamięci selektywnej, oskryptowanej i zakażonej

Rozpadłem jaźnie na strzępy mieszając błoto ziemi z jej czernią

Oto nadchodzi krepuskularna serenada, symfonia na ścieżce intymnego chaosu…

Skrzypce z żył, ekstazy i grozy rozpoczynają swoją grę - symbioza światłości i mroku wieczysta i niepodzielna

 

#2 II As Time Goes By (W Miarę Upływu Czasu)

 

Ja, którego mnie niesłusznie znałaś, wykluczyłem siebie z odbicia znamiennie

Ja, który byłem roztrzaskany, zobojętniony, w szkle zatracony niewiernie

Ja, którym byłem nie wywarłem się ze szponów stalowej obłudy

Ja, który wydrapał dźwięki zmysłowości szerokiej zguby

Ja, który okrywałem się światową kompozycją , pozbywałem się duszy warstwa po warstwie,

Ja, który jestem gustowny nieprawdaż… niosę relikwie z kości dawnych jaźni i niespisanych granic

Ja, którego wcześniej nie potrafiłaś zrównoważyć w rozedrganiu podosobowości

Ja, który posiada opcję nieludzką zimnokrwistą i cielesną ognistą

Ja, któremu w miarę upływu czasu pozostał mi tylko jeden chłód i jedno życie

Ja, któremu chłód pulsujący rozbija moje ciepło i tłumi echo w bezkresie

Ja, którego czas płynie jak smoła i przenika przez hybrydę

Ja, którego natura ciemności jest nieokiełznana, niezrozumiana i w chwilowym rozkładzie

Ja, który może przetrwam więcej, może wyciągnę więcej, może znajdę więcej, być może odnalazłem nowe stadium człowieczeństwa od chwili kiedy tracę….

 

#3 III The Becoming Effigy (Ucieleśniający Się Wizerunek)

 

Stałem się twarzowym, wizerunkiem w lustrze twej niepamięci

Stałem się bezdusznym symbolem, niewidzialnym obliczem w tłumie cieni

Stałem się grzesznikiem nienawracalnym, mostem spalonym i drogą bez powrotu

Stałem się sakralną destrukcją, ołtarzem z gruzów i fanatycznych modłów

Stałem się plagą i odkupicielem, klęską, zarazem i zniszczeniem

Stałem się osobliwym urokiem, trucizną w kielichu goryczy i wina

Stałem się prawowitą światłością, blaskiem palącym ślepych w oczy

Stałem się przejawem bezprawia, porządkiem nocy ponad porankiem

Stałem się odrzuconą maszyną, zębatką zgrzytającą w somatycznym zegarze i w pneumatycznym młocie

Stałem się nienaruszalnym odmieńcem, hybrydą stali i żywiołowych metali

Stałem się świątynią potajemnej rozpaczy, zagadką bez klucza i sarkazmem diabelskim

Stałem się skrzydlatym palownikiem, panem życia i sługą śmierci

Stałem się klucznikiem i ciemiężcą, strażnikiem do wrót hadesu i jarzmem na karkach niewolników

Stałem się startym wspomnieniem prawdy, echem przekazu przodków

Stałem się przyszłością ogółu i przeszłością niczyją – widmem i pyłem na wietrze starych dziejów

Stałem się wszystkim i niczym, próżnią pełną gwiazd niezdobytych

Stałem się tobą i sobą, wybrakowanym odbiciem dusz nierozerwalnych

Stałem się …

 

#4 IV Seductive Red Mundi (Uwodzicielski Król Świata)

 

Potwierdzająco, niezaprzeczalnie, filozoficznie ujmując

Nie będzie już jednym z nas wyrzuty z ludzkiej powłoki

Spoza granicy żywych i martwych, poza zamiarami pańskimi lub upadłymi

W szale industrialnej opozycji albo wyższej boskiej zależności w zależności od interpretacji ścieżek losu

Dni wcześniej wydaje przed rozpoczęciem wzmożonej modyfikacji

Opinia bezimiennego wyrażająca zaniepokojenie dezorganizacją stosunków międzyplanetarnych

Najczarniejszy upadły uwodzicielski wywarłby piętno bezdenne,

Szalejąc z przedawnienia, wyrok zapadnięty i bez odwołania.

Istnieje możliwość iż to mogła być siła nierozpoznana i niezauważalna irracjonalnie.

Na rzecz symbiotycznego zbawienie poświęcenie jest godne, jak wiele można poświęcić by wywalczyć ukojenie?

Odrzucił więc złudzenie króla upadłego i truciznę tego świata na rzecz zbawienia.

I poznałby prawdę która go wyswobodziła a odczucia skrystalizowała

 

By dobre opłakiwanie uczynić świętem naturalnym

By anarchię niesprawiedliwości uścisnąć w rdzeniu strun

By zrealizować plany dostarczone w synergii

By efektów przegrywanych bitew nie zwrócić przeciwko sobie

By artyleria i jadowite pociski odstrzeliwały więcej

By strupy przestały pokrywać sumienie

By czerń objęła w światłość w wzajemnym porozumieniu

By diadem mroku zwieńczył tron blasku

By natura ciemności zamanifestowała swoją sprawiedliwą potęgę

By Rex Mundi stał się każdym z nas a każdy z nas królem świata

 

#5 V Forlorn Quietus (Porzucony Kres)

 

Umieramy samotnie, pogrążeni w samotności

Żyjemy za krótko w cieniu cichego nadzorcy

Budujemy nowe fundamenty podziału

Wzmacniamy mury warstwami rdzy i duchowej korozji

 

Stając się więźniami własnej utopii

Utrzymujemy oddech w siarce, palimy płuca żarem który nas bezwzględnie tropi

Trzymamy ręce zabrudzone w ludzkim złomie

Pozostałościami tego czym kiedyś byliśmy i mogliśmy pozostać

 

Całkiem samotni i opuszczeni

Lekko potępieni i obłąkani

Pozbawieni w białej przestrzeni

Rozbawieni w czarnej ciszy

 

Każde z działań miało być dla nas poprawą

Każda z modyfikacji poprowadziła dalej w kierunku

Chwała dla niego, człowieka upadłego…

Zguba dla nas traumatycznych iloczynów

 

Nadzieja dla nas - równań plag, altruizmu i hedonizmu

Wyzwolenie czeka gdy wszyscy sprawiedliwi zostaną zbawieni

Załatanie naturalnie rozdartego serca…

Między tym czym się staliśmy, a tym czym kazano nam się stać w wypaczeniu

 

Nie stawaj się jednym z nich – tych co imion swojej dobroci się wyparli.

Nie stawaj się jednym z Nich — pustych skorup, co kiedyś były ludźmi

Zachowaj resztki siebie w tej w kresie porzucenia, dążąc do ujarzmienia

Symbiozy światłości i mroku

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • najmniejsza tydzień temu
    Nie mam pojęcia o czym to jest.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania