Aberracja widma

Widzę plecy ko­bie­ty, od­sło­nię­ta szyja i wy­so­ko upię­te

włosy. Z prze­świe­tlo­nych ra­mion wy­ła­nia­ją się stare

fo­to­gra­fie, czar­no – bia­łe szki­ce drzew, sta­rych mo­stów.

To może być każda isto­ta spo­tka­na na dro­dze.

Po­dwój­ny fokus, za­ła­ma­nie świa­tła uspo­ka­ja, ła­go­dzi.

Cie­nie kładą się długą linią, scho­dzą do po­ślad­ków.

Brud­na smuga, roz­la­ne fusy – morze ście­ków,

do­peł­nia­ją dzie­ła.

 

Wy­zwa­nia nie mają wspólnego mianownika.

Za­my­kam książ­kę. Tego roz­dzia­łu nie prze­czy­tam.

Kwia­ty, to słod­ki obraz pre­hi­sto­rii. Za­nu­rzo­ne w al­ko­ho­lu

wię­dną jedne po dru­gich pro­sząc o wodę i kro­plę

toż­sa­mo­ści.

 

Roz­pię­te na słoń­cu płót­no wy­sy­cha, by dać pod­kład wizji,

uko­rzyć.

We wła­snym imie­niu mo­żna wszyst­ko.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • befana_di_campi 2 miesiące temu
    Wiersz - objawienie!

    Serdecznie :)))
  • Mgła 2 miesiące temu
    Znam to pióro:)
  • Jacom JacaM 2 miesiące temu
    :-)
  • absynt 2 miesiące temu
    Dzięki wielkie za miłe komentarze:)
  • JamCi 2 miesiące temu
    Nie komentuję ale patrzę. Już chwilę patrzę. Popatrzę milcząco. Może kiedyś coś powiem, ale wartyś uwagi.
  • absynt 2 miesiące temu
    no proszę, jak miło...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania