Abstrakcje, mity i wyjebka

W konstelacji psychicznej, która obudowuje się wokół perlistego jądra, istnieje dość oczywisty syndrom dwubiegunowości lub dualizmu. Można powiedzieć, iż jawi się jakaś dwojakość, tudzież ambiwalencja. Dwojakość owa ma tą cechę, iż sama w sobie staje się produktem ujętym w formie mitu, fantazji, wyobrażenia lub stanowi podłoże dla systemu oceny świata, która, w swej najbardziej oczywistej i prostej formie, przyjmuje dość ogólny podział wedle kategorii dobra i zła.

 

Jedną z cech umysłu jest złożoność treści i pojęć. O ile w logicznej strefie intelektu możliwym jest jeszcze ustawienie toku rozumowania na maksymalne uproszczenie, rozbrojenie definicji do składników elementarnych, które łatwo ukazać i tym łatwiej objaśnić, o tyle, po przyjęciu pozy, którą określić można romantycznie, jako natchnienie, mistycznie, jako objawienie, bardziej intelektualnie jako abstrakcja, pojawia dość ciekawa przestrzeń. Coś, co z pozoru stanowi formę oczywistą i prostą, urasta do rangi rozbudowanego świata, w którym kolejne warstwy dążą do coraz to większej komplikacji, aż człowiek osiąga moment psychicznego, intelektualnego przeciążenia, który spowodować musi ponowne wejście na tor logiczności myślenia, dekonstrukcji, aż do możliwie najpełniejszego negliżu przemyśleń, wizji i treści. Jednak tym, co faktycznie jawi się jako zjawisko ciekawe, jest to, iż ten właśnie, logiczny umysł, który zmierza w stronę uproszczenia, za materiał wyjściowy bierze uprzednio podniesiony do rangi objawienia, mitu, fantazji, skomplikowanego, abstrakcyjny świat myśli i skojarzeń, które, pomimo całej abstrakcyjności, a nawet absurdu, posiadają wewnętrzną logikę. I wtedy logika sama w sobie nie jest narzędziem twórczym, czy dekonstrukcyjnym. Narzędziem tym staje się umiejętność rozpoznania wewnętrznej logiki mitu, czy zwyczajnie tworu, komponując w ten sposób spójny, uzasadniony, fantazyjny lub metafizyczny świat, który pomimo swojej nierealności, daje się sprowadzić do logicznego uzasadnienia.

 

Jednocześnie człowiek od dawna dysponuje dwojgiem, podstawowych narzędzi, za pośrednictwem których stara się przekazać określoną wiedzę lub, przy pomocy których próbuje albo świat zrozumieć, albo ten świat tłumaczy. Z jednej strony oczywiście jest nauka, z drugiej natomiast coś, co ogólnie określa się jako mitologia. I finalnie, istotą mitologii nie jest sama chęć stworzenia spójnego systemu wierzeń, ale systemu, który będzie w stanie dostarczyć gotowych odpowiedzi na dość istotne, przynajmniej niegdyś, pytania, które dotyczą początku świata, jego hierarchii, natury, sposobu działania, a jednocześnie możliwym będzie dodatkowo wpleść tam motyw nadprzyrodzony, który dla człowieka od zawsze był istotny.

 

Tym samym bardzo trudnym jest uchronić się od samodzielnej produkcji mitów, które, w bardziej osobistej formie, przyjmują postać przeświadczeń na temat siebie, świata, ludzi i tak dalej. Finalnie jednak nie będzie sporym przeciążeniem powiedzieć, że ludzie bardzo często żyją we własnym wyobrażeniu na temat siebie i świata, żyjąc tym samym w swoim małym, prywatnym micie, czy dramacie. Tym samym mitologizacja staje się niczym więcej, jak próbą wytłumaczenia własnych doświadczeń, nadania tym doświadczeniom często głębszego sensu, większej wartości. Jest to sposób organizacji własnego doświadczenia, bez potrzeby wchodzenia w to doświadczenie w sposób, który może być nader żywy, bolesny lub trudny. Oznacza to, że mit prywatny nie tyle pomaga doświadczenie przeżyć, co skategoryzować, zanim doświadczenie stanie się samo w sobie na tyle żywe, by mogło odsłonić przed człowiekiem swoją naturę. Jednocześnie, w obliczu całkowitej nagości, negliżu i odsłonięcia, ponownie pojawia się pewna chęć mitologizacji doświadczeń. Podniesienia ich rangi, nadania doniosłości, ponieważ tym, co człowieka cechuje, jest pewna potrzeba wyjątkowości, niepowtarzalności, unikatowości, która być może stanowi bezpośrednio wynik poczucia własnej śmiertelności i bycia czymś, co jest ulotne, chwilowe i w pewnym momencie martwe.

 

Jednocześnie tam, gdzie rodzi się mit, uprzednio zrodzić musiało się pewne doświadczenie, której w swej naturze jest emocjonalne, psychiczne. O ile fizyczne bodźce są sposobem poznawania i eksploracji rzeczywistego świata i tworzenia pewnych kategorii w tym świecie, o tyle psychiczny świat człowieka zakłada pewną swobodę, ponieważ bardzo łatwym i możliwym jest przekroczenie dwojga granic: materii oraz logiki. W tym sensie materia jest reprezentatywnym elementem logiki, logika natomiast staje się formą objaśnienia samej materii. Jednak w świecie psychicznym, dlatego, że rozległość bodźców i brak ograniczeń materii jest po prostu obecna, sama logika staje się wyłącznie niewielkim elementem konstrukcji psychicznego świata, a często, zamiast tłumaczyć i objaśniać, zmierza w stronę, by utwierdzić, niezależnie od tego, czy doświadczenie, które cementuje z człowiekiem, faktycznie jest odzwierciedleniem rzeczywistości, czy wyłącznie subiektywnym sposobem jej postrzegania i przeżywania.

 

Podstawowym chyba dążeniem człowieka, jest potrzeba spójności, kompletności, kompatybilności. Dotyczy to zarówno spójności w obrębie psychicznego świata, jak również spójności pomiędzy światem wewnętrznym, a zewnętrznym, gdzie podstawowym łącznikiem staje się zachowanie człowieka, sposób, w jaki reaguje, ale również co robi, co posiada i tak dalej. Wyobrażenie samego siebie może stanowić pewną wskazówkę dot. życiowych decyzji, które następnie obfitują nie tylko w realizację celów, ale potwierdzenie własnej tożsamości w świecie. I w tym sensie tożsamość człowieka staje się jego przeznaczeniem. Jednocześnie jednym z elementów, który może stanowić obfite źródło mitów, fantazji i tak dalej, jest chęć zmiany. Zmiany jako pewnej, metafizycznej czynności, która dokonuje wewnętrznej transformacji człowieka lub zmiany na poziomie rzeczywistości, jak zmiana określonego spektrum zachowań, zmiana w sposobie podejmowania decyzji, czy po prostu zmiana trybu życia, jego stylu i tak dalej. Jednak to właśnie samo nie tylko pojęcie zmiany, ale możliwość jej wprowadzenia jest przyczynkiem wielu, mitologizujących fantazji na temat natury człowieka, a jednocześnie, niejednokrotnie staje się obiektem badań, czy to w nauce w ogóle, czy filozofii, psychologii, czy nurtach, które są często silnie narracyjne, a przez to mitologizujące, a określić je można ogólnym mianem ezoteryzmu. Chociaż, gdybym sam miał wdawać się w tego rodzaju mitologizację, najbliższym mi słowem będzie "Alchemia".

 

Stosuję tutaj również słowo "Alchemia" z kilku przyczyn. Alchemia może zawierać w sobie własną symbolikę, własny, mitologizujący sposób tłumaczenia natury człowieka, sposób obrazowania tego, kim jest i jak działa człowiek, także we wnętrzu swej psychiki, jednocześnie najważniejszym elementem, z którego dla mnie wyrasta alchemia, jest sama metodyka prowadzenia badań, która ugruntowuje się na empiryzmie, logice, zdolnościach poznawczych, analizie i obserwacji, a jej celem staje się ekstraktacja możliwie najbardziej faktycznych i obiektywnych twierdzeń, które następnie przyjmują formę mitu, jako przedstawienia pewnych faktów, z zachowaniem realnego sposobu ich funkcjonowania w świecie. Innymi słowy Alchemia staje się formą i sztuką życia, której podstawowym celem jest poznanie. Poznanie, jako możliwość dostrzeżenia mechanizmów, zależności, sposobu funkcjonowania. I dopiero z tej perspektywy można dojść do miejsca, w którym mitologizacja nie jest ani dobra, ani zła, racjonalizm nie jest dobry, ani zły, a wszystko staje się nie tyle mechanizmem, co narzędziem. A poprzez świadomość tego, jak dane narzędzie się zachowuje i działa, istnieje możliwość lepszego wykorzystywania narzędzi, którymi człowiek dysponuje.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Paris_Catacombes godzinę temu

    Hmm... noo... tak. Zasadniczo: umysłem ludzkim, kieruje dziwna kombinacja, zwana indywidualną osobowością: asocjacji, dezasocjacji, alokacji, dezalokacji, a także precepcji: tym tytułem. Dlatego: " kto jak co postrzega: ponieważ w ten sposób: usiłuje żyć, będąc samym sobą: w przeświadczeniu posiadania indywidualnej tożsamości ": dlatego, iż z tego powodu: " nie ma ludzi normalnych, a przynajmniej: dla wszystkich ": jest jednym, z suchouczelnianych " tematów-rzeka ". 😏😌 I od tego są indywidualne portrety, aby przyjmując powyższe za " profil ": mieć świadomość danej osobowości. 😌 Jak w tym Polskim Szlagrze: " ... to na teeraaz tyylkooo tyyleee!: heej-a-hej!.. ".. 😌

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania