Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Afrodytki
Chuj w dupę Afrodytkom, które zamiast kota, wpuściły do domu wyłącznie kontakt pierwszego stopnia, jakby ten kontakt nawet nie potrafił ogarnąć magistra.
Chuj w dupę Afrodytkom, których cycki pachną szlugami, bo z sutka chciałyby wciągnąć zwęglony, żarliwy tytoń i dmuchnąć w twarz Prometeusza mówiąc: dziękuję za ogień.
Chuj w dupę Afrodytkom, które najczulej ze wszystkich całują po ustach, ale ich usta są zepsute, robaczywe, jakby ktoś w jednym z piękniejszych sadów oberwał jabłoń, po której w pejzażu została wyłącznie dziura.
Jakby ktoś oberwał jabłoń, a owoce zrzucił z drzewa, żeby pośród trawy, tej płytkiej zieleni, na której osiadły owady, zgnilizna mogła przedłużyć agonię w imię pożywki dla zwierząt.
Tej płytkiej zieleni, która Afrodytkom przypomina mieliznę, na której osiadły parowce i starsze jeszcze statki, gdy w drodze do portu zgubiły portki lub zostawiły Afrodytkom w pamiątce.
Chuj w dupę sknerusom, których skąpe ubranie, skąpane w słońcu, iż teraz ocieka ze światła, nie zasłania nic więcej, jak tylko najbardziej prywatne miejsca, które i tak będą publiczne, jeśli ktoś wreszcie, zgodnie, wypuści akta Epsteina na wolność. Wszystko, co nam wolno, można znaleźć w papierze.
Wszystko, co nam nie można, można przelać na papier, jak przelewa się nadmiar czegoś lub miarkę, gdy ta się przebiera, za centymetry, mililitry, pierwszą, drugą i trzecią instancję, a po wszystkim zostaje tylko tania i kiepska inscenizacja aktu kopulacji szympansa z wiertarką. I może włożyłbym tam palec.
Ale te flaki owinięte wokół wiertła. Te flaki tak ciasno skulone wokół metalowego warkocza na końcu wiertarki. Włożyłbym tam może i palec, może mój wkład nie byłby tak bardzo własny, jak hajs na miarę hipoteki i mógłbym z tym palcem chwilę poczekać, aż szympans ostygnie. Ale na tym słońcu, w tym miesiącu i miejscu, myślę, że szympans nie czeka, aż będzie chłodniej.
Leży w bezruchu, ale ja wyczuwam niecierpliwość, z którą do jego ucha skradają się muchy, do jego flaków podchodzą mrówki, a przy jego uchu na chwilę klęka hiena i coś mruczy, jakby właśnie nagrywał ASMR. A na koniec chuj w dupę wszystkim. Nigdy nie próbowałem udawać człowieka. Bo jestem zbyt udany.
Komentarze (11)
SMRÓD w kalesonach!!! 🤣że tyś Human?😂
Lumi
Spokojnie, możesz iść do Marabuta albo innych, tutejszych i jemu podobnych, tam, myślę, znajdziesz grafomanie na swoim poziomie; w której obcowanie z tekstem wymaga tyleż wkładu intelektualnego, co tupanie nóżką pod disco polo.
Dziena hiena wow ale wzniośle wyżyny podnosisz pod kapuściane przestworza stęchlizny i dio idio 💩nic więcej!
Lumi ok
Dziena hiena ejjjj nie chcesz żebym cię wyniosła na margines intelektualny tej całej strony ???🤣
😂
Lumi klawo
Dziena hiena przecież jestes Z a r ą b i s t y 🤣
Lumi wiem
Dziena hiena jako że dziś zaduszki niech leci świeć nad duszą Afrodytki 🫡
Czuję się jak w mopsie mentalnym ku twojej uciesze 🤯
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania