Agaria cz.1

Kilka słów wstępu. Otóż przy tworzeniu zainspirowałem się trochę mitologią grecką, trochę Tolkienem, a trochę również Sapkowskim. Świat próbuję w sumie wykreować od początku i próbować w niego wlać wszystkie uczucia jakie mną dominują. Nie było prosto zacząć, mam nadzieję, że usłyszę słowa prawdy przede wszystkim. Wiele imion są w zasadzie nazwami własnymi zaczerpniętymi głównie z języka łacińskiego (niestety nie znam tego języka, ale się nim posiłkowałem).

 

Na początku była pustka. Była ona zimna, przeraźliwie cicha i martwa. Widziała ona wiele, za dużo, by ludzki umysł mógł pojąć jakich zmian dokonywało się w niej. W pustce ostał się... Człowiek. Był wielki, ciemność się go nie imała, tak samo jak chłód. Leżał tak na dnie pustki. Spał, a kiedy ocknął się, spojrzał dookoła i niewzruszony wstał. Nie był nagi, był ubrany w szarą szatę, a u boku miał miecz. Rozciągnął się, ów wielki mężczyzna, wyglądał jak gdyby ta samotność... Ta pustka, towarzyszyła mu dłużej, niż on sam istnieje.

- Nadszedł czas. - Powiedział do siebie. - Czas, by słowo na nowo odbudowało, to co zostało utracone.

Mówiąc to wyciągnął ręce przed siebie, pochylił głowę i rozpoczął szept. Nad jego głową fantastycznie ona poczęła nabierać kolorów, zaczęła jarzyć się, mrok ustępywał światłu i pulsował. Człowiek ów wzniósł się, leciał w stronę światła.

- Tak jak myślałem. - Rzekł do siebie, po czym spojrzał na ognistą, dającą niesamowitą, nawet jak dla niego energię, żółtą kulę, której ogień tańczył jakby wprawiony w ruch. Czuł bijącą siłę jaką dawał ten twór. Zamknął oczy i w myślach szukał tego, co przed laty zostało utracone. Po chwili otworzył oczy, złączył dłonie, składając znak. Zamknął oczy, opuścił głowę. Wokół niego poczęły pojawiać się, uformowane przez jego myśl, skały. Zaczęły one wirować wokół jednego punktu, do którego przybliżały się do tegoż centrum. Składały się one w kulę, idealnie uformowaną kulę, która, po stworzeniu, poczęła lgnąć do światła, i jakby, odnajdując swoje miejsce. Nie była ona blisko, by gorąc jej nie spalił, nie była również za daleko, żeby energii, którą dostaje, nie było jej zbyt mało. Oglądał swoje dzieło. Postanowił wypiętrzyć skały, pokryć je fantastyczną zielenią, tworzył wielkie lasy, tak gęste, że światło nie mogło nawet wedrzeć się między zielone, płynące na wietrze, liście.Uniósł ręcę, po czym zakręcił tą planetą. Dał jej noc i dzień. Dzień był cudowny, lasy otulały ciepła energia, która otulała cały świat. Z myśli jego, jak i ze słowa powstała woda. Zalał wielkie kaniony, utworzył długie, dla niego wyglądające jak krótkie niteczki, rzeki. Modelował, rzeźbił, tworzył również stawy, jeziora. Jego myśl i zabawa słowem była wielce radosna i piękna. Przy każdym ruchu nadgarstku, przy każdym wypowiedzonym słowie dało się zobaczyć, jak tworzy się na jego twarzy uśmiech. Nagle znieruchomiał. Wyciągnął ręce przed siebie, głowę zniżył i zaczął szeptać. Z jego słów przed nimi stanęło czworga ludzi. Przemówił do nich.

- Witajcie, mędry! - Nie odpowiedzieli. Patrzyli na niego jedynie uważnie. Wzrok ich był bystry, tchnął w nich swoją wiedzę. - Jak chcecie się nazywać?

Popatrzyli po sobie. Każdy z nich nie wiedział co powiedzieć.

- Chcę się nazwać Lou – Odparł jeden, jego wzrok był zimny, a głos niemalże metaliczny. - Chcę również osiąść w środku ziemi, opiekować się jej dobrem, ale od środka.

- Będziesz więc mędrcem podziemia! - Rzekł do niego Proagor. - Będziesz się zwał Lou, mędrzec podziemia.

- Chcę nazywać się Filthe – Odparł kolejny. - Chciałbym żyć w lesie, opiekować nim.

- Więc będziesz mędrcem lasu. - Odpowiedział mu. - Nazwę Cię Filthe, mędrzec lasu!

- Ja, natomiast chciałbym żyć pośród wód. Wzbierać, leżeć u stóp ziemi, którą stworzyłeś, Panie. - Odparł

- A jak chcesz się nazywać?

- Kalidae.

- Więc, od teraz będziesz Kalidae, mędrzec wody!

- Ja natomiast, chciałbym tchnąć życie w lasy, w wodę i wszędzie gdzie się da. Chcę stworzyć lud, na Twe podobieństwo, Proagorze. Chciałbym, żeby oni pracowali w pocie czoła, żeby żyli w zgodzie z naturą i żyli tak jak im się to wyda najrozsądniejsze.

- Ciężkiego zadania się podejmujesz, młodzieńcze. - Rzekł do niego Stwórca. - Myślisz, że sam jemu podołasz?

- Myślę, że tak.

Pisarz się zamyślił. Spojrzał na tą czwórkę, potem na świat, ufał im, ale obawiał się o niego...

- Jak się chcesz nazywać? - Spytał się go.

- Platre, Panie. - Odparł mu.

- A więc, Platre. - Zaczął. - Zgodzę się na to, jeżeli będą Ci pomagać w tym Twoi bracia.

- Ależ, Panie...

- Żadnych ale! - Uniósł się Stwórca. - Pomogą Ci. Niechaj nadejdzie dzień, kiedy pustka przepełni się mocą światła i niechaj odejdzie jej mrok w zapomnienie!

Po tych słowach wzbił się w górę. Uniósł się ponad nieboskłon i zniknął. Każdy począł pracować.

Filthe zszedł ku lasom, zaczął mówić do drzew, rozmawiać z nimi. Pielęgnował przyrodę, a radość z tego, co żyje, po czym stąpa, była niezmierzona. Pewnego poranka przyszedł ku niemu jego młodszy brat, Platre. Złączyli oni swe dłonie i połączyli myśli i słowa. Zaczęli szeptać między sobą skomplikowane formułki w nieznanym języku. Pod ich stopami zaczęły wić się węże, z oddali kroczył dumnie jeleń wraz z łanią, w głębi lasu słychać było, kiedy nastała noc, wycie wilków.

- Filthe, bracie mój. - Rzekł do niego. - Tchnąłem w Twój las życie, opiekuj się więc nim, wraz z żyjątkami, które powstały. Bądź dla nich dobry.

Mędrzec ruszył wgłąb lasu. Uczył się mowy zwierząt, starał się zrozumieć ich problemy i troski. Był wyrozumiały, pełen miłosierdzia, pełen ciepła.

 

Platre po tym zszedł ku morzu. Spojrzał na spokojne fale, które miotały się po tafli wody. Doglądał swego brata. Kalidae wynurzył się obok niego. Mędrca życia spotkał ciepły uśmiech, i ciekawskie spojrzenie.

- Uściśnij moją dłoń, Kalidae – Ścisnął ją z całych sił. Wyczuł od razu, co chodzi jemu po głowie. Schylił głowę i szeptał. Wyobrażał sobie ryby, ławice ryb, które z wielką prędkością mknęły ku nieznanej toni, które oplatały inne ryby. Wyobraził sobie ośmiornice. Szepty, słowa, które wypowiadali były równie niezrozumiałe, lecz wystarczyło się w nie wsłuchać. Słyszało je każde stworzenie. Szept ten odbijał się od gór, drzew, ziemi. Każdy kto go usłyszał, widział również to co wyobrażał sobie mędrzec wody. Stworzył on wraz ze swym bratem życie, kolejne. Tym razem pod wodą.

 

Platre więc stanął na najwyższej górze i obserwował. Widział z oddali ptaki, które sunęły na wietrze, nie przejmując się niczym. Widział ławice ryb, które droczyły się między sobą kąsając siebie nawzajem, ale nie dostrzegał podziemi. Nie mógł dojrzeć wgłąb tego, gdzie panował jego najstarszy z braci, Lou. Chciał go zobaczyć raz jeszcze, lecz jakby magiczna bariera nie pozwalała jemu na to. Przestał się tym przejmować. Spojrzał w niebo, po czym przypomniał sobie to co chciał ongiś stworzyć, dla Stwórcy, dla ich ojca. Zszedł ku równinom, gdzie wyciągnął swe ręce i szeptał, lecz ten szept zmienił się szybko, bowiem, w zwykłą mowę. Tworzył człowieka, miał on wyglądać jak Proagor, ich ojciec. Tchnął w nich myśl, którą poznał od Pisarza. Nauczył ich żyć, polować, uprawiać rolę. Pierwsi, bo tak ozwał ten lud, przyswajali tą wiedzę w szybkim tempie. Mędrzec (jak jego potem Ludzie nazwali Toria) pokazał im naturę, zagłębił ich w piękno lasu, drzew. Namówił Filthe, chociaż on na to zezwolił z bólem serca, żeby zezwolić im na ścinanie ich. Ludzie trzymali się razem, ich rasa była wielka. Po czasie oni stawali się Panami Ziemi, używali do woli jej dobrodziejstw. Kruszyli kamień, rąbali drzewo, aby stworzyć dom. Uprawiali rolę, aby mieć chleb, polowali na zwierzynę, aby móc jeść, pobierali wodę aby ugasić pragnienie, lecz nie wiedzieli czym jest wojna, nie znali pojęcia morderstwa, czy wojny. Nie żyli długo, ale ich życie polegało na pracy i szczęściu. Było również siedmiu z nich, wyłonionych podczas wielkiego hufcu mędrców. W imieniu reszty ostali się oni wybranymi, lecz nie byli to zwykli ludzie.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • KarolaKorman 15.05.2016
    Trochę szybko poleciałeś w tej części. Początkowo nie było nic, a na koniec było już wszystko, ale taki był może twój zamiar i w kolejnych częściach akcja będzie się toczyć wolniej, na czymś dłużej się zatrzymasz, bo w tej wszystko podałeś nam na tacy.
  • Kalidae 15.05.2016
    Czułem, że za szybko lecę z tym wszystkim. Nie potrafię chyba inaczej tego przedstawić. :X

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania