agonia leśnej iluzji
z gałęzi snu zrzucił nas poranny wiatr
w obłokach niedospanej nocy
wierciły się nasze myśli
owady wędrowały przez las
potem spadł purpurowy deszcz
zmył ostatnie słowo z suchego języka
i zielone metafory
świerszcz grał jeszcze przez chwilę
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania