Akcja Sisior
Szuru buru, szuru buru.
Słyszę i nie dowierzam. Coś uparcie szura. Wyciągam szyję i nasłuchuję, próbuję
zlokalizować dźwięki. Nic z tego. Szuranie i buranie rozlega się wszędzie. W pewnym
momencie chichot. No tego to już za wiele! Wstaję gwałtownie z łóżka, podchodzę do
różnych kątów, ściany badam, drzwi sprawdzam. Spoglądam podejrzliwie na lampę.
O, pajęczyna, jaka ogromna, nigdy jej wcześniej nie widziałem, ale kontemplację
przerywa mi głosik. jakby mysz piszczała: Sisio, Sisio!
Kurwa, jaki sisior?
To już nie przelewki, duchy albo co gorsza delirka, popatrzyłem na puste butelki
z obrzydzeniem. Wtem powietrze zadrgało, jakby ściął je nagły mróz, zawinęło się
w kłębek i moim wybałuszonym oczom ukazało się oblicze.
Oblicze jakiejś dziewuchy, uśmiechała się głupawo, język miała lekko wystający
i mrugała nerwowo oczami.
- Sisio, Sisio! - mamlała. Rozdziawiła usta, jakby mnie chciała połknąć i wycharczała:
- Sisiooooo - włosy mi stanęły dęba. Zamachałem rękami, jakbym chciał odgonić potwora.
Prawie z płaczem tak machałem i darłem się jak szalony:
-Rany boskie, przysięgam na wszystkie świętości, koniec z piciem i łatwymi dziwkami,
tylko idź już sobie! - skowytałem padając na kolana.
Sąsiad z góry zaczął stukać. Sąsiad z dołu zaczął pukać. Sąsiadka zza ściany zaczęła
histeryzować, a ja klęczałem i modliłem się do wszystkich świętych i do wszystkich
diabłów, coby pozbyć się zmory.
Koniec końców, śniady homoseksualista, co mieszkał na przeciwko, wezwał straż pożarną.
Strażacy, jak to strażacy, weszli oknem, weszli drzwiami z futrynami i ugasili pożar.
Komentarze (11)
albo co gorsza delirka - Śmiechałam.
Rany boskie, przysięgam na wszystkie świętości, koniec z piciem i łatwymi dziwkami,
tylko idź już sobie - A tu w ogóle padłam ze śmiechu.
Interesujące opowiadanie. Jak zawsze z resztą. 5:)
To w sumie miało być w intencji Haruu Buruu ale mi nie wyszło :/ moja chora fantazja przekierowała mie na jakieś ugory
haha ciekawe te ugory
Hahah, ta dziewczynka jest podobna do mnie xD śmiechłam, 5^^
ale mnie nie nawiedzaj wiecej
obiecuje koniec z piciem i łatwymi dziwkami :p
i tak łatwe lepsze od trudnych
zajebiste uśmiałam się 5
Dobra, nie nawiedzię Cię już, ale obiecaj że za rok wszyscy się spotkamy i zjemy razem tora urodzinowego^^
żartowałem :) nawiedzaj mnie ile kcesz
a na torta ja zawsze chetny ;p
Czytałem to dwa razy i za każdym razem tekst wydaje mi się śmieszny i ironiczny. Podoba mi też ten fragment co Nat.
5
Uśmiałam się, 5 :D
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania