Akwarelą serce

Wyrazów garść wypluję mi w uszy

Trochę mijania cierpień

Dużo śniegu w skważe czy nie jest?

Peralgonie śmierdzą.

Obok znajomy przed kimś ucieka.

Dostał wiadomość; z wrzuconej morzu butelki butelce...

Nie wiele odczytał.

Odebrałem telefon.

Z trzeciego krańca

U mnie gorzkie łzy płyną

Na namalowane akwarelą serce

W przestrzeni pustce

Kąpie swą nędzę a upiór patrzy jak widmo na bezkres. Nie żyje od dawna; od dawien dawna od zarania dziejów. Krzyczę lecz otchłań zrywa struny echu i nikt nie usłyszy bardziej wołania z nicości jak ja w przestrzeni bez czegokolwiek.

Na przeciw nie mnie mija ktoś kogoś i skręca błędnie, u mnie każdy zmierza tam dokąd biegnie. W tym świecie szarość góruje z nad sufitu podłodze a ja plącze słowa by komuś się spodobać lub kogoś wkurwić.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • ireneo 5 miesięcy temu
    sadzisz ortografy. Dyslektyk? Jeśli rozporka sam nie zapniesz, buta nie zasznurujesz, to pewnie tak.
    Czytanie tak zdegenerowanego tekstu nieciekawe.
  • KarolKacperK 5 miesięcy temu
    Popraw jak umiesz.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania