Akwarelą serce
Wyrazów garść wypluję mi w uszy
Trochę mijania cierpień
Dużo śniegu w skważe czy nie jest?
Peralgonie śmierdzą.
Obok znajomy przed kimś ucieka.
Dostał wiadomość; z wrzuconej morzu butelki butelce...
Nie wiele odczytał.
Odebrałem telefon.
Z trzeciego krańca
U mnie gorzkie łzy płyną
Na namalowane akwarelą serce
W przestrzeni pustce
Kąpie swą nędzę a upiór patrzy jak widmo na bezkres. Nie żyje od dawna; od dawien dawna od zarania dziejów. Krzyczę lecz otchłań zrywa struny echu i nikt nie usłyszy bardziej wołania z nicości jak ja w przestrzeni bez czegokolwiek.
Na przeciw nie mnie mija ktoś kogoś i skręca błędnie, u mnie każdy zmierza tam dokąd biegnie. W tym świecie szarość góruje z nad sufitu podłodze a ja plącze słowa by komuś się spodobać lub kogoś wkurwić.
Komentarze (2)
sadzisz ortografy. Dyslektyk? Jeśli rozporka sam nie zapniesz, buta nie zasznurujesz, to pewnie tak.
Czytanie tak zdegenerowanego tekstu nieciekawe.
Popraw jak umiesz.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania