Album rodzinny część 1

Przechowywane w rodzinnym domu fotografie wraz z dokumentami były przekazywane zawsze z wielkim namaszczeniem przez seniorów dla wchodzących w wiek średni, jako historyczny zapis z minionego czasu i dorobek wcześniejszych pokoleń. Niezmiennie najstarsi szczycili się, że pomimo dwóch wojen, licznych zawirowań politycznych udaje im się przedstawić kilkulatkom ich przodków nawet z dziewiętnastego wieku. Niejednokrotnie Norbert wraz z innymi krewnymi z wielki zainteresowaniem, przy rodzinnych spotkaniach przeglądał stare albumy. Później przejął obowiązki rodzinnego archiwisty i zakładał nowe oraz uzupełniał wpisy pod nim często dla jeszcze nienarodzonych.

Papier fotograficzny umożliwił początkowo przeniesienia z kliszy czarno biały zarejestrowany pejzaż i wizerunek osób. Okazał się trwały i pozwala nawet po wielu latach oglądającemu na zapoznanie się z panującą modą w tamtym okresie, ponieważ jeszcze nie tak dawno do fotografa szło się w najlepszym odzieniu. Natomiast obecnie fotografia tylko spowszedniała i cyfrowych zdjęć ładuje się bez liku do portali społecznościowych często bez umiaru, a wraz z nimi nie zawsze udane filmiki. Zaledwie niewielka ich część zawiera scenki dokumentujące i doniosłe. Wykonywujący bardziej skupia się na niczym, aby tylko było śmieszniej.

Programy komputerowe oraz aplikacje umożliwiają nam od jakiegoś czasu obróbkę fotografii i starodawny retusz na kliszy przeszedł do historii. Jednak ludzie pomimo posiadania tysięcy różnorakich gadżetów stale czują niedosyt i ciągle im mało. Nigdy nie zadowalają się tym, co już mają i nie poprzestają na tworzeniu świata przyszłości na podstawie animacji, lecz sięgają dalej. Może właśnie z tego powodu prowadzi się badania naukowe i udoskonala techniki już funkcjonujące. Stale przeprowadza się doświadczenia z widmami widzialnymi i niewidzialnymi gołym okiem. Stosuje się filtry polaryzacyjne, które w zasadzie mają tłumić światło dochodzące z innego kierunku. Taki zabieg pozwala na wyeliminowanie odblasków z powierzchni wody i z szyb, na jakie patrzymy. Metoda umożliwia też zwiększenie nasycania barw i na poprawieniu kolorystyki oraz kontrastu. Dlatego, że ktoś, kiedyś wykorzystał podstawową cechę i zaprzęgnął do pracy fotony i kwanty światła. Niewiele osób interesuje się i posiada gruntowną wiedzę na ten temat, lecz gdy napotykamy znawcę, mamy prawo okazać swój zachwyt.

Odręczne napisane ogłoszenie na stoisku, jakich wiele jest na targach staroci, o zakupie, lub wypożyczeniu starych fotografii do celów badawczych, nie zapowiadało niczego przełomowego w dotychczasowym podejściu do nowinek technicznych odnoszących się do obróbki obrazu. Norbert, wybierając numer umieszczony na kartce papieru, był zainteresowany szczegółami technicznymi, jakie umożliwiły powstanie rodzinnych zdjęć. Wcześniejsze jego wizyty w kilku muzeach fotografii, ukazały etap powstawania pierwszych fotek, lecz nie dały wiedzy o konkretnych aparatach fotograficznych i użytym papierze. Niby nieistotny szczegół, lecz ciekawy, więc czemu by nie spróbować, rozwikłać zagadkę sprzed lat.

Biuro, do jakiego trafił po kilku dniach z rodzinnymi albumami, należało do tych ultranowoczesnych. Swoim wyglądem bardziej przypominało eksperymentalne laboratorium, niż pomieszczenie przyjazne dla człowieka. Przynajmniej zatrudnieni w nim, były osoby, jakie po przyjściu do pracy, zamierzają ją wykonywać, a nie przebumelować osiem godzin. Wystarczyło tylko powiedzieć, z kim jest się umówionym, by dostać pozwolenie udania się dalej. Przed samym gabinetem natknął się na dyżurującego asystenta.

- Dzień dobry, ja do pana – wypowiedział z mocnym przekłamaniem obco brzmiące nazwisko, o czym już wiedział, po wizycie na portierni, lecz poprawnej wersji i tym razem nie zapamiętałem.

Podobnie wymawiających osób musiało być znacznie więcej, skoro pracownik nie był tym zaskoczony. Zamiast spodziewanego naszego narodowego – poczekaj – powiadomił swojego szefa o przybyciu gościa. Zaledwie skończył mówić do słuchawki, a w drzwiach pojawił się mężczyzna o orientalnej urodzie, jaka w naszym kraju ostatnio jest niemodna, nietolerowana i wulgarnie określana „ciapaty”. Musiał znać trudności, jakie sprawiało w Polsce wymawianie jego nazwiska, skoro jako pierwszy powiedział bardzo ładną polszczyzną.

- Cieszę się, że pan się pojawił, a nie zrejterował jak inni, gdy poinformowano ich, z kim będą rozmawiać. Proszę zwracać się do mnie imieniem Marek.

Niezręcznie było mu zapytać, czy tak ma faktycznie na imię, czy tylko je spolszczył pod wpływem nagonek na obcokrajowców i obelg, jakie są kierowane pod ich adresem. Dlatego uścisnął wyciągniętą rękę i powiedział

- Miło mi.

Szef poprosił, żeby poszedł za nim i poprowadził go do pomieszczenia wypełnionego elektroniką. Tam przebywało kilka osób, zajętych rozmową o przetwarzaniu danych, albo dostępem do nich. Nim gość się zorientował, o co chodzi. Zwierzchnik zwrócił się do tej grupy i poprosił jakąś Lenę. Jedna z kobiet na dźwięk swojego imienia, odwróciła się i podeszła do przybyłych.

- Ile mamy do wejścia? – zapytał.

- Dwadzieścia minut – odpowiedziała – i poprosiła o położenie na dużym blacie, albumów rodzinnych, które przyniósł gość.

Nawet chętnie pozbył się ciężaru i zanim minął mu ból wcześniej obciążonej ręki. Ona włożyła białe płócienne rękawiczki i zaczęła przeglądać poszczególne strony. Skan umieszczony nad stołem, dokonywał rejestracji fotografii i przenosił je na wielki ekran na ścianie. W okamgnieniu dokonywała się obróbka cyfrowa i Norbert nie był w stanie dostrzec błyskawicznej zmiany jakości, ostrości i nakładania barw. Proces postępował tak szybko, że zmęczył się obserwowaniem i błyskami świateł. Wtedy oderwał wzrok i powrócił do patrzenia na blat. Zaledwie po chwili dostrzegł, że skanowanie dobiega końca i monitor na ścianie przybiera czarną barwę. Chciał zapytać o dalszy cykl postępowania i o szczegóły rekonstrukcji, lecz okrzyk – wchodzimy – powstrzymał go od tego. Musiało dziać się coś ważnego, ponieważ jak na komendę wszyscy zbliżyli się do jednego miejsca. Nawet nie próbował podejść do nich, taki panował tam tłok. Zanim się znudził i poczuł nieswojo, cały cykl albo proces dobiegł końca. Część osób szybciej od innych wracała do swoich miejsc, a niewielka grupa, z tym, z którym przyszedł, debatowała dłużej w tamtym miejscu. Kiedy Marek opuścił zgromadzenie i podszedł do gościa, pozostali rozeszli się do swoich zajęć.

- Zakończyliśmy z pomocą Fugaku cały proces obróbki wszystkich zdjęć, jakie zgromadziliśmy i teraz następuje dopracowywanie szczegółów na naszym sprzęcie. Jeżeli wszystko przebiegnie sprawnie, najdalej pojutrze nasz kurier dostarczy pod wskazany adres nowe fotografie pańskiej rodziny. Mam nadzieje, że nie tylko my, lecz i pan będzie zadowolony z naszej współpracy.

- Może mi pan powiedzieć, czego byłem świadkiem? – zapytał.

- Japońska firma Fujitsu wyprodukowała super komputer z mocą obliczeniową tysiąc pięćset Pflop/s, posiada siedem milionów sześćset trzydzieści tysięcy rdzeni i pięć milionów osiemset sześćdziesiąt sześć tysięcy GB pamięci, a my dostaliśmy możliwość jego przetestowania.

Przedstawione liczby oszałamiały i nie był w stanie nawet w przybliżeniu ogarnąć mocy obliczeniowej i to, co taki sprzęt potrafi. Czas jego wizyty dobiegł końca i podnosząc z blatu albumy rodzinne, powiedział głośno – do widzenia – i po pożegnaniu się z szefem projektu, wrócił do domu.

Kurier zapukał do drzwi jego mieszkania w dniu, o którym była mowa w nowoczesnej firmie, w godzinach późno przedpołudniowych. Paczka była niewielka, zawierała pendrive z informacją co to za jeden i jakie wymagania sprzętowe są potrzebne do jego otworzenia. Czyli pojemność pamięci flash 1TB, interfejs USB 3.0/USB 3.1 gen 1/USB3.2 gen 1 prędkość odczytu 400 MB/s i obsługiwany system operacyjny, którego w swoim starym laptopie nie miałem. Tak bardzo był ciekawy zawartości, że zapomniał, o nieprzeszkadzaniu w zdalnej lekcji i bez pukania wparował do pokoju nastoletniego syna. Chłopiec jak zwykle siedział przed komputerem i zamiast uczyć się, oglądał gołe dziewczyny, a może i pornole, lecz taki był szybki w jego zasłanianiu, że rodzic nie wiele zauważył.

- Mam coś i pragnę to jak najszybciej otworzyć – powiedział i podał zawartość przesyłki.

Następne częściAlbum rodzinny część 2

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Pasja 02.08.2021
    Ciekawa obróbka zdjęć, a co za tym idzie i przeszłości. Terminy z zakresu fotografii pewnie zainteresują parających się tą sztuką.

    Pozdrawiam
  • Fotografia to swego rodzaju cząstka zamrożonego czasu, dzięki której potomni mogą dowiedzieć się wiele o tych co żyli przed nimi. Nowe technologie otwierają niespodziewane możliwości w tej dziedzinie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania