Czasem dobrowolnie przyjmuję na siebie cierpienie w pewnych intencjach ,wtedy proszę Boga żebym mogła otrzymać taka łaskę i wtedy cierpienie faktycznie przychodzi.Jesli zaś cierpię i oddaje cierpienie Panu Jezusowi,to szybciutko przechodzi...zostaje mi ono zabrane.
Oddaję je tylko wtedy kiedy nie mogę cierpieć bo jestem potrzebna albo kiedy nie mam siły ...by je przeżywać.
Tylko cierpienie połączone z cierpieniem i ofiarą Pana Jezusa ma sens.
Wczoraj zauważyłam cierpiąca obok siebie pracownicę ,zapytałam czy jest wierząca a kiedy potwierdziła że tak..wtedy spytałam czy mogę się w domu za nią pomodlić.?
Właśnie skończyłam...modlitwę za cierpiącą Małgorzatę, a teraz czytam o cierpieniu u ciebie .
Przypadek? Nie sądzę.
Pozdrawiam.
Jeśli modlimy się z wiarą i w pokorze to Bóg naprawdę wysłuchuje naszej modlitwy .Chyba jeszcze nigdy nie było tak ,żeby mi nie odpowiedział ,Pan Bóg na modlitwę albo na zadane pytanie.Czasem On robi to w zaskakujący dla mnie sposób ale odpowiada zawsze tylko trzeba to umieć zauważyć...trzeba być otwartym na Jego działanie...z ufnością oczekiwać..
Masz rację to ciężka praca, ale największą satysfakcje sprawiają rzeczy, które przychodzą z trudem. Choć jestem wewnętrzne bydlę to staram się być człowiekiem. Rzecz godna wysiłku.
Temat, o który każdy musiał się otrzeć...czasy takie, że to co wewnątrz, przegrywa z tym zewnętrznym wizerunkiem.
ładne rozłożenie tematu na łopatki :)
Komentarze (10)
Czasem dobrowolnie przyjmuję na siebie cierpienie w pewnych intencjach ,wtedy proszę Boga żebym mogła otrzymać taka łaskę i wtedy cierpienie faktycznie przychodzi.Jesli zaś cierpię i oddaje cierpienie Panu Jezusowi,to szybciutko przechodzi...zostaje mi ono zabrane.
Oddaję je tylko wtedy kiedy nie mogę cierpieć bo jestem potrzebna albo kiedy nie mam siły ...by je przeżywać.
Tylko cierpienie połączone z cierpieniem i ofiarą Pana Jezusa ma sens.
Wczoraj zauważyłam cierpiąca obok siebie pracownicę ,zapytałam czy jest wierząca a kiedy potwierdziła że tak..wtedy spytałam czy mogę się w domu za nią pomodlić.?
Właśnie skończyłam...modlitwę za cierpiącą Małgorzatę, a teraz czytam o cierpieniu u ciebie .
Przypadek? Nie sądzę.
Pozdrawiam.
..właściwie to miałam o tym nie pisać.Staram się nie mówić że za kogoś się modlę.
,Słudzy nieużyteczni jesteśmy"
Jeśli modlimy się z wiarą i w pokorze to Bóg naprawdę wysłuchuje naszej modlitwy .Chyba jeszcze nigdy nie było tak ,żeby mi nie odpowiedział ,Pan Bóg na modlitwę albo na zadane pytanie.Czasem On robi to w zaskakujący dla mnie sposób ale odpowiada zawsze tylko trzeba to umieć zauważyć...trzeba być otwartym na Jego działanie...z ufnością oczekiwać..
Uszlachetnianie siebie to wcale nie tak łatwa praca i faktycznie nie każdy potrafi w sobie tego alchemika odnaleźć.
Masz rację to ciężka praca, ale największą satysfakcje sprawiają rzeczy, które przychodzą z trudem. Choć jestem wewnętrzne bydlę to staram się być człowiekiem. Rzecz godna wysiłku.
Temat, o który każdy musiał się otrzeć...czasy takie, że to co wewnątrz, przegrywa z tym zewnętrznym wizerunkiem.
ładne rozłożenie tematu na łopatki :)
Próba transmutacji żółci w złoto.
Beloniusz a to się tak da,żółć w złoto??
najmniejsza jeśli tylko w to wierzysz. Wiara czyni cuda.
Beloniusz To prawda od wielu lat to zdanie powtarzam, skąd wiedziałeś?:-)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania