ALPY

Kiedyś się znajdę,

Może i nawet Ciebie.

Wiedz, że wiele razy już iskrzyło mi wewnątrz siebie,

Zawsze kiedy dzień taki – kończyłem istotą w glebie.

Człowiek góry – zdobywczy i ten, co na niebie,

Zawsze słońce sam widzi, które w dół jedzie.

Czy wschodzi, czy zachodzi – nikogo to nie obchodzi,

Przez to w głowie tylko nowa myśl się rodzi.

Odkąd widzi, myśli – od narodzin,

Wrażenie ma, że kogoś zawodzi.

Stąpa twardo i się rozgląda,

Pięknym uczuciom ludzkim się przygląda.

Jak duchy z boku, w kolorach tęczy i blasku słońca,

Zawsze gdy zeskoczy, to coś go odtrąca.

Ląduje na dole i znowu podchodzi,

Wchodzi z wiarą, że na szczycie nie zabłądzi.

Strach dociera go na myśl o tym –

Co gdy na skraju samego, całego wszechświata,

Nie spotka ni brata, ni uczucia, którym innego oplata.

Stanie czule z łzą czystszą niż tą, którą się zatracał,

I zrozumie, że to, czego szukał i czego nie znalazł,

Od zawsze jak krzak róż, który go przy upadku łapał,

Rosło wiecznie w tym samym, pięknym ogrodzie – w Alpach.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • najmniejsza godzinę temu
    Ale to jest piękne...masz wyjątkowy styl nie da się podrobić nawet choć kogoś ( znanego jakiegoś poetę mi przypomina)
    Jestem pod wrażeniem budowy ,rymów ,metafor stylu.Ma cos w sobie ten rodzaj poezji ,nie umiem tego nazwać.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania