Ana. 💦👄

Nocą,

mam senne majaki.

W nich Ana,

obiekt pożądania,

starszego pana.

Znam od jakiegoś czasu.

Moja obsesja,

mam skurcze, gdy

na Nią patrzę.

Te magiczne oczy,

cień uśmiechu,

chyba wie, co

we mnie gra.

Cóż, poza zasięgiem.

Boże!

Tak sobie myslę,

sama w lózeczku,

zaczytana.

Wziąłbym w dłonie,

wysupłał spod kołderki,

pieszcząc wszelakie zakamarki.

Sen czy jawa?

Przygryzając wargi,

patrzy na mnie,

cudnemi oczy, opada

na plecy, rozkładając nogi,

szpagat robi.

Pozwolenie mam,

na wszystko.

Ustami przywieram

do klejnotu w koronie.

Parzy niczym lawa.

Pieszczę ten kwiat

hibiskusa.

Gorąco i mokro, toż to,

dzika Afryka.

Wijesz się pode mną,

jak kobra Ana.

W spazmach odpychasz

me dłonie.

Już nie czekam,

wsuwam się cały.

Zachlystujesz się gwałtownie.

Twe jęki wibruja,

niosąc przesłanie.

Dzialasz jak narkotyk,

jestem na haju.

Zachłannie wysysasz

że mnie życie.

Niewladny, jak jesienny

liść opadam.

Spiety udami, resztkami sił

scałowuje piersi

mokre od potu.

Czy pode mną,

rozedrgana Ana ?

Sen czy jawa?

Ana!! 👄

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania