Anastazja 2
Jeden z białych wyżłów zaskamlał i schował się za swą panią. Drugi zaczął warczeć, gdy Anastazja nagle wstała i poczęła iść w kierunku podniszczonych, obskurnych schodów. Kulawa kocica fuknęła.
- Dziewczynko! - markiza Bourbon poprawiła kapelusz, który uginał się pod ciężarem sztucznych hortensji. Bacząc, ażeby falbaniasty tren sukni nie przeszkodził jej w niezgrabnym, kaczym chodzie, ruszyła za oddalającą się płowowłosą.
W duchu czuła, że temu dziecku należy zapewnić pomoc, troskliwą opiekę, chociaż własnych pociech nie miała. Widywała je tylko czasem przez okna sierocińca, gdy jadły kaszę i gotowane na parze mięsiwo.
- Chodź, Morderco - szepnęła Anastazja, tak, by nie usłyszała tego podstarzała madame. Kulawa kocica wychwyciła swe imię i otarła grzbietem o chudą łydkę dziewczynki.
- Proszę pani, proszę uważać na schodach - powiedziała spokojnie Anastazja, lecz zbytecznie.
Bourbon zachwiała się, machnęła kilka razy rękoma w powietrzu, próbując chwycić poręcz o niezwykle wątpliwej stabilności. Chciała krzyknąć, lecz nie zdążyła. Grymas przerażenia zamarł na pomarszczonych, czerwonych ustach. Psy dobrały się już do upudrowanej i wyperfumowanej gardzieli madame Bourbon, która spadła z najwyższego stopnia, potknąwszy się o ów piękny tren. Błękitne hortensje leżały obok, zbrudzone cętkami krwi.
- Mówiłam, żeby uważała - westchnęła, wzruszając ramionami. - Zawsze to powtarzam. Ale oni nigdy nie słuchają. Prawda, Morderco? - zanurzyła dłoń w gęste, bure futro, delikatnie je mierzwiąc.
Kotka odpowiedziała cichym mruczeniem.
Anastazja uśmiechnęła się do mężczyzny czuwającego za oknem od samego początku. Chwilę później zniknął. Dziewczynka nadal machała bladą rączką w stronę różanego krzewu, posadzonego tuż za szybą.
Nie odpowiedział. Rozległo się pukanie o drzwi wejściowe.
Komentarze (8)
Czyli ciągi dalsze będą, fajny klimat
Jak pomysł będzie, to się coś naskrobie :P
Fajnie że jest kontynuacja historii.
Może zacznij przerabiać te zwłoki na paszteciki, albo do muzeum figur niekoniecznie woskowych. Pzdr
Starzy ludzie nie są smaczni.
Jak jest ktoś głodny to wszystko zje. W Korei Północnej np. Tak w kontekście, przemysł produkcji żywności - jakbyś poznała technologie. Przestałabyś jeść ze smakiem. Pzdr
Nie sądzę, nie znasz mnie.
I już się cieszę, że mogę liczyć na coś więcej, bo czytało się świetnie, 5 :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania