Anielskie skrzydła.
Pełno jest znaków, aniołowie też je zostawiają.
Parę dni temu byliśmy z wizytą u wujostwa.
Po wizycie i rozmowie przed domem, ciocia
z wujkiem wyrazili podziw nad autem syna. Moje odczucia były jakby ich opinie nacechowane były zazdrością ale się nie ofzywaalam nic, oni też przecież mają fajny samochód...zresztą czego tu komu zazdrościć.
Zanim wsiedliśmy, syn otworzył samochód
i ku swojemu zdziwieniu zobaczył że na jego siedzeniu leży piękne białe piórko a przecież samochód był zamknięty. Wujostwo nie posiada drobiu, my również go nie posiadamy zresztą nawet kury takich piór nie mają.
Niedawno takie pióro, piękne białe i duże znalazłam na pralce w domu i też nie mam pojęcia skąd ono się tam wzięło.
Wczoraj ( przepraszam że piszę to tuż po północy ...zasnęłam) przeżywaliśmy w kalendarzu liturgicznym Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Bolesnej. 15.09
Po Mszy Świętej o godzinie 17.00 poczułam takie przynaglenie aby pomodlić się do Maryi za swoje dzieci.
Wróciłam do domu było nieco po 18.00 a za godzinę czy nawet niecałą godzinę telefon.
Syn miał bardzo poważny wypadek samochodowy, wracał z Wisły z treningu.
Po dwukrotnym uderzeniu autem sprawcy będącego pod wpływem alkoholu ( 1,5 promila) telefon syna spadł na podłogę i jego telefon automatycznie wybrał numer alarmowy 112.
Syn usłyszał tylko ,,Wygląda na to że miałeś wypadek, wybieram numer alarmowy "
System sprawdził się bez dwóch zdań.
Samochód syna skasowany doszczętnie, poszła szyba boczna i przednia, wybuchły poduszki powietrzne. Przednie koło wisi,oś urwana, maska przód, i bok po całej długości bity bo sprawca odbił się i za drugim razem uderzył jeszcze w bok. Samochód syna został wyrzucony na chodnik i zatrzymał się 1 cm przed słupem betonowym.
Facet miał już wcześniej policyjny zakaz prowadzenia samochodu.
Na miejscu zdarzenia sporo świadków, dwie policję, pogotowoe i straż pożarna.
Syn przebadany na miejscu, samochód zabrany na lawetę.
Podobno na miejscu w momencie zdarzenia syn nie myślał w ogóle o sobie a jedynie patrzył czy jego narty skokowe są całe...widać jak ważne są dla niego.
21.40 , syn wchodzi do domu i mnie przytula ,,Mamitka żyję"; Myślałam się się poryczę ale jakoś zdołałam powstrzymać emocje.
Zostawił auto przy garażu z kierowcą lawety
( swoim serdecznym kolegą) i pojechał
z zięciem złożyć zeznania.
Wrocił a na masce auta zobaczył piękne białe piórko ( na dachu) znowu wziął je w palce kolejny raz dziwiąc się skąd ono tam się wzięło.
Z auta nie ma co zbierać, jest kompletnie do kasacji, natomiast syn wyszedł z tego bez szwanku...nie ma najmniejszego zadrapania jest jedynie lekko zmęczony i oszołomiony ..ponoć w uszach dzwoniło mu do nocy...to pewnie od tego huku
Patrzę na ten samochód, na skalę zniszczenia i myślę że był to ewidentnie kolejny cud.
Cud w którym Bóg i Matka Boża ocalili mojego syna...to aż dziw że on miał jeszcze siłę zawieźć mnie do południa na szpital.
Byłam zapisana na kontrolna TK głowy....nie kazałam mu jechać ale sam chciał ..to też było dla niego ważne.
Bóg Jest Wielki On prawdziwie ocala i
i chroni.
Chwała Tobie Panie 🙏♥️🔥
https://youtu.be/2TWqtlwLbW4?is=vzIFMDZdjwC93Ybl
Komentarze (1)
Piosenkę dedykuję synowi.♥️
...dziękując Bogu za jego ocalenie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania