Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Anioł

Powiem to tylko Wam: w piwnicy trzymam Anioła z demonami w klatce piersiowej. Muszę go biczować, bić, torturować, żeby wyszły. W nocy słyszę jak szamocze się w żelaznej klatce i próbuje wypluć knebel z ust. Właśnie wtedy jednocześnie pęka mi serce i czuję słuszność. Ten ból jest konieczny, żeby go uwolnić. Potem będzie mój, tylko Mój.

 

Gdy się pojawił, było szaro. Na dworze szarość wylewała się z nieba i przykrywała codzienne i banalne sprawy skromnego i banalnego miasteczka, w którym żyję. W pracy stemplowałem dokumenty, obsługiwałem petentów i próbowałem nie słuchać rozmów o wczorajszych serialach, dzisiejszych żalach i jutrzejszych promocjach w markecie.

Starannie wyuczona umiejętność oderwania się od rzeczywistości pomogła mi podczas rozmowy z Dyrektorem, który monotonnym tonem zwalał nam mnie winy leni z Wydziału Gospodarki Komunalnej. To trwało tylko dziesięć minut, żadne wyzwanie w porównaniu ze wciskaniem gorącej igły pod paznokieć przy dźwiękach najnowszej płyty Celine Dion.

To nic takiego.

 

Gdy wracałem do pracy, czułem zbliżający się Karmazyn, kątem oka widziałem charakterystyczną poświatę i słyszałem szum w uszach. Kobieta zapukała do drzwi dokładnie w tym momencie, gdy Karmazyn porwał moje zmysły.

Tym razem jego polecenie było wypowiedziane głosem popularnej lektorki filmów przyrodniczych.

- Nie słuchaj tej kobiety. To Anioł, którym musisz się zająć. Zaproś do domu, pozbaw przytomności, zostaw w piwnicy. Pamiętaj, że w jej klatce piersiowej żyją demony. Czekaj na dalsze instrukcje-brzmiało polecenie.

 

Wykonałem polecenie karnie i skutecznie. Związany Anioł znalazł się w starannie wytłumionej piwnicy, a ja postanowiłem zaryzykować. Odszukałem stary stetoskop sąsiada i przyłożyłem ostrożnie do jej piersi. To był błąd-piekielne jęki, przekleństwa wymieniane w starożytnych i plugawych językach, piski, wrzaski i dźwięki zaklęć prześladowały mnie przez kolejne klika dni. Dłonie przestały mi drżeć dopiero po tygodniu.

 

Karmazyn kazał zadawać ból, żeby wygonić demony. Miałem być konsekwentny, sumienny i nie doprowadzać do utraty przytomności. Narzędzia kupiłem w Castoramie, knebel i kajdanki w seks-szopie, często odwiedzanym przez tych świrów, co lubią BDSM. Nawet nie spojrzeli na mnie badawczo, pewnie słuszność mojej misji przekonała ich, że nie warto mnie powstrzymywać. Tak, czasem nie wyglądam jak najbardziej szary urzędnik w tym zapomnianym nawet przez Szatana mieście, czasem ten ogień w moich oczach powoduje całkiem zdrową chęć zejścia mi z drogi.

Podczas pierwszej sesji wypędzania demonów kobieta krzyczała i szarpała krzesłem, do którego ją przywiązałem. Knebel załatwił sprawę.

 

Muzyka Celine Dion towarzyszyła mi, gdy przypalałem papierosy na jej ciele, ściskałem imadłem palcem i biczowałem po plecach. To była ciężka i męcząca robota.

Później zmęczony oglądałem debilne programy w telewizji, żeby przyciągnąć sen. Ciało było przyjemnie zmęczone, ale głowa rozczarowana. Bo nie mogłem sobie wytłumaczyć, czemu Anioł nie czuje wdzięczności za moje poświęcenie! Czemu nie wie, że to wszystko dla jego dobra!

 

Wielkanoc była ciepła tego roku. Moi współpracownicy mitrężyli czas na grillach na świeżym powietrzu, politycy uchwalili ustawę, która sprawi, że cały kraj stanie o pół promila bardziej chujowy, niż już jest. Standard. Ja oglądałem filmy w internecie i zbudowałem klatkę dla Anioła.

 

Później przemówił Karmazyn. Tym razem jego zniekształcony głos słyszałem ukryty w dźwiękach rozmrażającej się lodówki.

Bardzo dobrze, Mój Wierny Uczniu. Transformacja się udaje. Możesz jej już zdjąć knebel, mówi teraz w języku anielskim, na razie tego nie zrozumiesz - chwalił mnie mój Wszechmocny Mentor.

 

Następnego dnia zauważyłem poprawę. Posiniaczony i zakrwawiony Anioł stał się łagodny, jego spojrzenie było zmęczone. W spojrzeniu czułem chyba coś na kształt wdzięczności. Wtedy właśnie stałem się zbyt miękki i spełniłem pokazaną gestami prośbę o coś do pisania. Dziwnie koślawe litery w anielskim języku wyglądały jakoś tak:

- Nie jestem żadnym Aniołem, tylko inkasentką gazową. Wypuść mnie, sukinsynu!

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania