Anioł Dobroci
dedykowane: mojej śp. Babci Karolinie Hrehorowiczowej
Migreny łapa szponiasta
oskalpowała. Przepikowała
cebulki włosów. Głowę koroną
ściskając żelazną -
Żar skwierczącego ciała
od wewnątrz zasnuł
dym gryzący aż trzasnęły
dymniki powiek
Wtedy Ona spłynęła frunąc
Dobroci wielkiej Anioł
i położyła kompresy złote -
swe dłonie leciutkie i chłodne
na roztrzaskaną katuszą aurę
*
Pachnie Jej suknią - kamieniem
rozgrzanym. Lawendą. Rędziną
Rzeką i miętą. Także lekarskim kozłkiem -
a choć podziobie cierpienia włókienko
noc zaraz przytuli do maku czerwonej piersi
i sen kojący pośle
Następne części: Anioł Dobroci
Komentarze (6)
Nigdy nie przypuszczałem, , że thriller może być tak piękny.
Zwłaszcza migrena ;)
Serdecznie :)
Takie dedykacje są bardzo wzruszające. Anioły odchodzą, przychodzą i zawsze pozostawiają ukojenie.
Lawendą. Rędziną
Rzeką i miętą. Także lekarskim kozłkiem - zapachy pełne miłości.
Miłego dnia
Kiedyś za tego "Anioła" otrzymałam pierwszą nagrodę w poetyckim konkursie o Aniołach. Trzy ebooki, które mnie wyjątkowo ucieszyły :-)
Bardzo serdecznie :)
A mój dziadek herbu Kościesza, poniżej jest jego nazwisko, Twojej Babci też:
https://szlachtarp.pl/lista-nazwiskIndex14.html
"noc zaraz przytuli do maku czerwonej piersi
i sen kojący pośle"
Celne, ładne i prawdziwe, nigdy nie spotkałam Anioła Dobroci ani na jawie, ani we śnie ?
Mnie też ktoś nazywa czasem "Aniołem Dobroci" ewentualnie "Brutalną Jędzą" :p
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania