Anioł Stróż

Dziadek zgarbiony, w bujanym fotelu

spoglądał przez okno całymi nawet dniami

czasem brał gazetę, ze świata czytał wieści

lecz wkrótce ze snem walczył, z ciężkimi powiekami

jego ciekawiły inne opowieści.

Patrzył na dzieci, tak niezwykle żywe

z otwartym umysłem, co wiele pomieści

lecz jedne oczy skrywały troski prawdziwe

troski nieco zbyt głębokiej treści.

Zmartwił się Dziadek, zmarszczył brwi sędziwe

zebrał w końcu myśli i zawołał wnuka

„Powiedz, mój chłopcze, co na sercu Ci leży”

malec tylko smutno zwiesił głowę.

Dziadek spoważniał, w ramiona wziął malucha

odgarnął delikatnie jasny loczek z czoła

malec wziął oddech głęboki i szepnął mu do ucha

„Nie mogłem znaleźć swojego Anioła”

Dziadek zmarszczył brwi, zdziwił się głęboko

chłopiec tylko zamrugał szybko oczyma

„Ja chciałbym Anioła z pięknymi skrzydłami

jak te, co świecą nocą na niebie

by dumnie latał z innymi aniołami

mój siedzi cicho o wodzie i chlebie.

Nie wiem, czy jest Stróżem,

bo chyba złamał skrzydło

i nie widzę, żeby działał,

aż mi życie zbrzydło.”

Potarł czoło na te słowa

i zdjął z nosa okulary

„Biegnij do niego, gdy masz troskę w głowie

a bez magii zobaczysz czary”

Zaskoczony tym zdaniem

wręcz pokręcił głową

lecz zaraz wstał z ociąganiem

widząc Dziadka upór

Nie było go długo, wrócił już po zmroku

przepraszać zaczął Dziadka za takie spóźnienie

„Ja byłem spokojny, bo miał Cię na oku”

niewielkie było na to malca zdziwienie.

„Pobiegłem do Anioła zachęcić go do lotu

lecz siedział, jak wcześniej, nie spuszczał ze mnie wzroku

więc patrzę na skrzydła: jedno, drugie zdrowe

wtem objął mnie nimi, przytulił do siebie

I trwaliśmy w tej bajecznej, cichej rozmowie

smutek wyparował, bo było mi jak w niebie

powiem Ci Dziadku, w jednym, krótkim słowie

od dzisiaj w ważnych sprawach słucham tylko Ciebie!

I jestem już szczęśliwy, najszczęśliwszy w świecie

nie zazdroszczę Aniołów wysoko na niebie

ja swojego mam tutaj, w każdej swej potrzebie

i wiem, że to ta miłość, którą znajdę w Niebie.

 

A w oddali Stróż lot swój zniżył, wezwany kruchym życiem

miłość mu dyktowała tę prawdę odwieczną

choć trudno to zrozumieć nam tutaj na ziemi

że lepiej mniej niebiańsko, lecz bardziej bezpiecznie.

I Dziadek wzruszył się słowami wnuka

choć wiele miał lat doświadczenia

tym bardziej wiedział, że nie lada sztuka

przyjąć miłość lepszą od tej, której się szuka.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Rasia 31.10.2015
    1. "Dziadek zgarbiony, w bujanym fotelu" - tutaj bez przecinka.
    2. „Powiedz, mój chłopcze, co na sercu Ci leży” - tutaj znak zapytania na końcu ;)
    3. "Potarł czoło na te słowa
    i zdjął z nosa okulary" - to zdanie jest zaraz po wypowiedzi chłopca i brzmi, jakby to on je wypowiadał. Brakuje więc czegoś, co wskazywałoby na Dziadka.
    4. "wręcz pokręcił głową
    lecz zaraz wstał z ociąganiem" - przecinek po "głową". Skoro już wcześniej je wstawiałaś, to tutaj muszę się przyczepić, by wiersz był utrzymany w jednym stylu.
    5. "choć trudno to zrozumieć nam tutaj na ziemi" - tutaj Ziemi*, bo wypowiadasz się w odniesieniu do religijnych wierzeń
    Troszkę błędów było, ale tekst pomimo to i tak mi się podobał. Czasem coś zgrzytało w rytmie, ale rymowałaś cały czas, więc wielkie gratulacje. Poza tym podjęłaś ważny temat i ujęłaś go w bardzo delikatne słowa. Ode mnie 4,5 w takim razie, czyli zostawiam 5.
    PS: Z góry przepraszam, jeśli z tym AŚ nie trafiłam, ale wątpię :)
  • Constantin 31.10.2015
    J.Ładna historia,dziękuję.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania