ANNA
"Kiedy ranne wstają zorze
Tobie ziemia,Tobie morze
Tobie śpiewa żywioł wszelki
Bądź pochwalon Boże wielki.."
..Lato 1942r..
Młoda dziewczyna wyszła z domu i owijając się chustką zdjęła z haka płachtę na liście. Odrzuciła czarny, gruby warkocz i śpiewając ruszyła drogą w kierunku na przełęcz.
10 lipiec
Dzisiok rano mama wysłała mnie po liście bo nima co pod krowy pościelić.Zjadłak cosik i wziełak płachtę. Szłak pod Beskid, bo tam jest dużo liści.Śpiewałak se kiedy ranne wstają zorze, słonecko już ładnie świeciło. Pod wierchym nagle ktoś zawołoł że mom stanoć. Był to młody chłopok. Godo lez i nie patrz. Zamknołak ocy ale słyszałak ze obok idzie duzo chłopa,za chwile było cicho. Chłopok godo nic nie widziałaś i nic nie wies. Pedzioł zek jest ładno i ze musi juz iść. On mi się tez podoboł. Jutro tez tam pójde.
-Daria!-z podwórka dobiegło mnie wołanie dziadka. -Tutaj jestem!Na górze!-krzyknęłam i wzięłam do ręki kolejną kartkę. Postrzępione zębem czasu brzegi czyjegoś dziennika intrygowały mnie coraz bardziej swoją tajemniczością.
17 lipiec
Wcoraj na wiecór Stasek wrócił do chałupy. Ojciec jak go uwidzioł bardzo się uciesył. Dawno się nie widzieli. Mama pocęstowała go kluskami z mlekiem. Potem siedzieli z tatom i pili wino. Stasek cosik godoł jak mu tam jest w lesie, ale nie duzo. Pedzioł ze lepiej będzie jak za duzo nie będziemy wiedzieć. Godoł mi ze zaznajomił ładnom dziołche. Potem posed spać do stodoły.Poleciak między chałupy bo Honorka wysła.
18 lipiec
Rano posłak obudzić Staska, lezoł w sąsieku, jesce społ. Wstawojze godom. Jak wstoł to na słomie lezoł pistolet. Godo, nic nie widziałaś. Już po tym straśnie się o niego bołak. Pedzioł, przynieś mi cosik do jedzenia bo już jest za widno. Przyjdź wiecór pod doły..
..Nie moge cekać do jutra, lampa juz smędzi ale musze to napisać. To był on.Tyle zek się nachodziła po te liście i nie przysed. A przysed wieczór pod doły. Dobze zek posłuchała Honorki. Godo ze mu na imie Adam. On juz wiedzioł zek jest Hanka bo mu godoł Stasek.Na drugi roz mom przyjść sama, bez Honorki. On mi sie straśnie podobo...
-Daria!-natarczywy głos dziadka ściągnął mnie na ziemię-Wołam cię i wołam.-Dziadek wyszedł na drabinę. -Co robisz?!
-Czytam. Chodź tutaj..Zobacz co znalazłam.
-O Jezu-dziadek aż usiadł-to jest pismo mojej mamy..Skąd to masz?
-Z tej szafy.-Odpowiedziałam,wskazując na starą, zjedzoną przez korniki szafę. Z jej wnętrza wysypywały się książki,które przed chwilą oglądałam,pomieszane ze zjedzonymi przez mole sukienkami, chustkami itp.-To było w tej książeczce, razem ze zdjęciami.
-To jest zdjęcie mojej mamy, miała na imię Anna. -Dziadek zaczął czytać. Usiadłam obok na czymś co przypominało starą skrzynię i patrzyłam w skupieniu, jak przez jego twarz przetaczały się różne emocje, od łez do śmiechu-Czytałaś to całe?-zapytał gdy skończył.
-Tak...Ale więcej nie było. -spojrzałam rozczarowana na zdemolowaną szafę...
-Dziadku..Jak myślisz, ile to ma lat?
-Nie wiem...To pamiętnik z czasów, gdy moja mama była niewiele starsza od ciebie..To czasy okupacji niemieckiej...
-Czy Hania opisuje partyzantów?
-Tak.A chłopak, którego spotkała to zwiadowca. W czasie okupacji na tych terenach zgrupowane były oddziały AK.
Zawiazywały się, powstały w okolicach Bielska. Partyzanci, by się ukryć maszerowali w lasy, w tereny oddalone. Przechodzili z Bielska przez przełęcz Przegibek,do Międzybrodzia, Porąbki. Następnie na Żar i szczytami w kierunku Wysokiego, aż do leśniczówki "U Ficka ".Był tu punkt noclegowo kontaktowy. Stamtąd duktami leśnymi przechodzili na Łysinę, gdzie mieli swoje miejsca zgrupowań partyzanckich i bardzo dobre kryjówki w jaskiniach i tzw.Zamczysku i grotach w rejonie Łamanej Skały, gdzie były również obozy ćwiczebne. Była to ostoja lasów bukowych, bardzo stroma i niedostępna dla obcych.
-Jednym z największych oddziałów AK w tym rejonie był oddział "Chełm".
Dowodził nim por.Tadeusz Mazurkiewicz ("Boruta ").Stanowił on 9 górską kampanię dywersyjno-sabotażową III batalionu 12 pułku piechoty 36 dywizji AK,dowodzonej przez gen.bryg.Brunona Edwarda Olbrychta ("Olza").W nocy z 30 na 31 grudnia 1944 roku dziewięcioosobowy pluton AK "Kurniawa " pod dowództwem por.sap.inż.Tadeusza Studzińskiego ("Jędrzejewski ") i sowiecki oddział "Walka"lejtnata Konstantego Piotrowicza Żuka przeprowadziła akcję dywersyjną na most kolejowy w Skawcach. Jak wspomina K.Żuk "W nocy na 30 grudnia nasza grupa wyruszyła w drogę. Padał mokry śnieg. Na odległość dziesięciu, piętnastu metrów niczego nie było widać. Do normalnego partyzanckiego uzbrojenia przybył nam jeszcze do dźwigania ciężki pakiet materiału wybuchowego, przy tym w ciągu nocy trzeba było pokonać drogę liczącą czterdzieści kilometrów, osiągnąć rubież wyjsciową odległą o cztery kilometry od mostu, to jest wieś Marcówkę. Następnej nocy partyzanci stu sześćdziesięciu kilogramami dynamitu wysadzili trzyprzęsłowy most na Skawie, skutecznie zatrzymując ruch kolejowy na linii Skawina-Sucha na 18 dni.
-A kto to jest Stasek?
-Brat mojej mamy.Był partyzantem. Młodzi ludzie, by uniknąć wywózki na roboty w głąb Rzeszy, uciekali do lasu. Obawiając się donosów, rzadko bywał więc w domu.
-Gdzie się spotykali"pod dołami "?Gdzie to jest?
-Bardzo dużo miejsc ma swoje nazwy wymyślone przez mieszkańców z różnych powodów. Ja np.urodziłem się na Sołdrówce. Z Sołdrówki schodzi się drogą przez Kocierz,czyli do dna doliny, w której biegnie droga i płynie rzeka. W 1939 roku Niemcy zrzucili tu trzy bomby atakując uciekające Wojsko Polskie. Leje po tych bombach nazywano dołami. Dlatego schodząc na dół chodzimy "pod dołami "
-A skąd się wzieła nazwa Sołdrówka?
-Bo pierwszym pasterzem na tej polanie był Sołder. Kocierz to były przede wszystkim wykarczowane polany, na których wypasano bydło. Ziemie te były własnością dworu w Rychwałdzie.Dolna część Kocierza należała do dworu w Moszczanicy. Z biegiem czasu osiedlili się tam ludzie. I tak powstały przysiółki Kocierza Rychwałdzkiego takie jak:Basie, Kicora czy Sołdrówka...CDN..
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania