Anna Karenina
Anna Karenina
"Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób.
Wszystkie rodziny cieszą się tak samo, każda cierpi na swój sposób".
cytat z Anny Kareniny Lwa Tołstoja
Gdybym miała opisać swe życie...
Me życie było jak szwajcarski zegarek.
Działo bo musiało.
Bo tak zostało z założenia skonstruowane.
Na wszystko przychodził czas.
Wszystko było co do sekundy zaplanowane...
Każdy mój krok, oddech...
Zrozumiałam to jeszcze bardziej u boku Karenina.
Nasze życie było jedną, wielką, teatralną mistyfikacją.
Znajomi marionetkami hipokryzji.
Zawsze ci sami, zmieniała się tylko scena,
na jakiej aktualnie występowali - jak w teatrze.
Wśród tej gry rutyny, którą niejeden nazwał by może kurtuazją,
bezpowrotnie mijały sekundy mego życia.
Byłam:
Ukochaną siostrą mego brata
Ozdobą i dodatkiem do życia Karenia
Kochającą matką
Kobietą oddaną rodzinie
Powściągliwą damą o chęci życia i o płomieniu skrywanym w duszy -
a taki niekontrolowany może wywołać pożar.
Taką byłam - taką być musiałam, bo wypadało.
A może do pewnego czasu nawet chciałam.
W końcu taką mnie kochali wszyscy - wszyscy to znaczy nikt.
(Może z wyjątkiem Sierioży, ale nie mówmy o nim.
On kochać mnie musi z przymusu -
Bo jestem jego matką
I to i na mnie nakłada obowiązek miłości.)
Zegarek szwajcarski nie może wiele poradzić na tryb swej egzystencji.
Ma takie a nie inne trybiki.
Wszystko zaczyna być nowe, inne, gdy
ów się popsuje.
Kiedy wszystko nie idzie wedle planu,
może wówczas jest tak jak być powinno?
Stało się tak.
A wszystkiemu był winny pociąg.
Najpierw zwykły, literalny.
Później pociąg myśli.
Następnie pociąg zatrzymał się w stacji zwanej uczucia -
by dojechać w końcu do celu.
To w chwila,
gdy ów zwykły pociąg zmienił się ze zwykłego w pociąg fizyczny...
A wówczas...
Szwajcarski zegarek zmienił się w pozytywkę.
A ja byłam małą tancerką tańczącą weń.
Znów ubezwłasnowolnioną,
tym razem melodią własnego serca.
Pociąg pędzi!
Wagoniki konsekwencji gnają jak szalone
za lokomotywą,
ta napędza obłędną serię zdarzeń -
to sekundnik!
Podróż powoli dobiega końca.
Pozytywka gra jeszcze,
Wnet przestaje!...
Co teraz?
Maszyna wszakże poszła w ruch.
Jeden jest tylko sposób
By raz wreszcie zatrzymać to szaleństwo,
w którym pojęcie szczęścia i nieszczęścia jest tak zamienne!
Wyjść na przeciw lokomotywie -
jak żywiołowi.
Pójść tam gdzie wszystko się zaczęło.
Peron.
Tu wsiadasz i wysiadasz.
Pójść by raz ostatni pokazać samej sobie, że nie jestem tchórzem.
Zakończyć podróż.
Odkupić winy.
I już więcej nie grzeszyć.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania