anne
nosiła jeden biustonosz piętnaście lat. jej małe życie zawisło na dwóch ramiączkach. można i tak. pomyślałam. zbierając drobne szczegóły. opadające ciężkim westchnieniem na szarość bieli. dawnej
w jej wielkich piersiach przelewał się świat. mleczne mlecze pachniały niestworzoną historią. dawniej
gotowała pod skórą. według receptur przekazywanych z ust do ust. może i pękły nagromadzone straty. lecz jej przepełniony słodkim upojeniem anioł odprawiał nocne światło na drugą stronę ulicy. gdzie nikt nie czekał tylko
dawniej budził ją codziennie ptak. a może to tylko krótki epizod i nie pozwalał jej spać.
w ramionach pijanego mistrza który uczył ją jak.
umierać pod stołem albo na brzegu bałaganu. tak.
wciąż powtarzała tak. dawniej
w jej włosach warkoczach zaplątał się ptak. i zasnął głodny. nigdy więcej jej nie spotkałam. i dobrze.
mam inny świat
Komentarze (4)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania