Anomia
Pisze to dla rodziny, znajomych i przyjaciół
dla wrogów i tych, co nic dla mnie nie znaczą
proszę niech wszyscy mi za to wybaczą,
ale już nic nie czuje i nie wiem od czego zacząć.
Nic już nie jest sprawą ważną
wszystko się rozmyło jakoś
co dzień pracuje, już nie cieszy banknot
bo pieniądze szczęścia nie dają
z ludźmi się widuję, lecz raczej rzadko...
choć nie do końca takiego mnie znają
co mam odpowiedzieć
gdy spytają co u ciebie?
pustka w mej głowie
jak bym się zaciął
gęba nic nie powie
a oni wciąż patrzą
więc wypluwam ciąg znaków
lecz słowa nic nie znaczą
są jak losowy akord
Niby wszystko gra, a jednak anomia
chcę wstać, a jednak dystrofia
oczy otwarte bania zamglona
i tak mam co dnia
Niby wszystko gra, a jednak dysonans
niby idę spać, a jednak insomnia
powieki zamknięte, głowa przytomna
i tak mi mija nocka
Znów odurzam się
szkłem o dużym dnie
myśląc że TO pomoże - lecz nie chce
a może to JA nie chce
może problem tkwi we mnie?
jest dobrze jak jest dobrze
dopóki się nie potkniesz
dopóki dna nie dotkniesz
nonsens, kto wie kim byś był
gdyby nie to? - nie wiesz!
Każdy z nas jest tylko zlepkiem zdarzeń
każdy zna to aż za dobrze raczej
Jakiś taki z uczuć się czuję wyprany
Jakoś tak z nudów na próbę wybrany
Jakieś takie smutku mam ciągłe napady
Jakże pogodzić wszystkie te stany?
Jaki to absurd rozdrapywać te rany
gojące się nie do końca latami
jakiego argumentu użyć chciałbym
nieistotne nie wygram żadnym
proste przegram za każdym razem
pozornie tocząc tę samą walkę
Niby wszystko gra, a jednak anomia
chcę wstać, a jednak dystrofia
oczy otwarte bania zamglona
i tak mam co dnia
Niby wszystko gra, a jednak dysonans
niby idę spać, a jednak insomnia
powieki zamknięte, głowa przytomna
i tak mi mija nocka
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania