Antarktyka
Płomień tli się,
w powietrzu ktoś spala się,
wypalasz się i
znów, powtórka, gdy zjadasz mnie,
mimo to życie dalej się toczy,
popędźmy na biegun, lodowiec, na księżyc,
na razie w 80 lat dookoła głowy,
a tego nie chcemy,
nie wiem kto i kiedy się stoczy,
jakie działa zły los wytoczy,
kiedy kto się pozbędzie roztoczy,
wiem że musimy się wyrwać,
najlepiej przetrwać
i coś tam odnaleźć,
na końcu coś znaleźć,
u kresu rozwiązanie wynaleźć...
Nie wiem co jest najgorsze,
i nie wiem co jest najlepsze.
Nie znam rzeczy okropnych,
i nie znam rzeczy radosnych.
Z bólu umieram... ale jakiego?
Bo gdy usychasz,
chyba, warto wiedzieć dlaczego?
Wybierasz opium nie opierając się demonowi,
więc to logiczne, że głowę, siup w cementowni,
skoro samotność się miesza ze złością,
a złość z samotnością.
I nie wiesz nawet czy brak ci przyjaźni, miłości,
miłości, przyjaźni?
Skorzystaj z młodości jak cztery licealistki,
do miejsca dalszego niż wszechświat.
Komentarze (3)
O, wiersz inspirowany anime... Chyba pierwszy raz coś takiego widzę. Gratuluję przelania wrażeń po seansie, ale wiersz jest raczej słaby. Rymy, interpunkcja, dosłowność...
aaaa dobra, masz jeszcze kropkę w tytule - usuń. A co do interpunkcji - nwm, jakby tu były lepsze rymy to mogłaby zostać, a tak jest słabe przy słabym.
Zupełnie się nie spodziewałem że ktoś tu będzie to anime kojarzył. Poza tym... wiersz raczej słaby, ale piątka jest? Dziwy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania