Antidotum
Mam na to wszystko swój mały sposób
Swe antidotum i święty spokój
Kiedy uciekam rano przed światem
Z wulgarną miną, twarzy grymasem
Kupuję w sklepie przy Twoim domu
W małej butelce na moje szczęście
Lek
Stoję czasami przed Twymi drzwiami
Patrzę i myślę, czy w Twoim oknie
Jest jeszcze światło
Kiedy ja moknę
Od samotności
Żalu
Miłości
Ciepłej zazdrości
O którą w kości grałem
Za długo
To wszystko miraż z cierpieniem, kochaniem
Nie ma namiętnych ciał i uniesień
Są tylko chwile i tak pozostanie
Piękne i czyste
Kiedy wołaniem
Zabijam siebie
Komentarze (5)
Jestem osobą bardzo empatyczną i przytulam Cie w Twoim cierpieniu ,tez to przechodzilam
Myślałem wtedy inaczej. Że miłość to hazard. Ryzykowny i nieprzewidywalny. Że zazdrość jest ludzka, jest przytulna, ale tym bardziej trudniejsza do odrzucenia. Nie ma uniesień, nie ma wielkich narracji. Są chwile i brutalny realizm. Piękny i czysty, bo prawdziwy.
Teraz chyba częściej słucham tego: https://www.youtube.com/watch?v=B8PUpsg2W9M&list=RDB8PUpsg2W9M
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania