Apis.
A pszczoły topią się w uschniętych płatkach,
w panierce z resztek nektaru, prażą się na słońcu.
W żądle mają ule, królową i miód.
A pszczołom, które przesadziły że świętowaniem,
zabrania się wejścia, dopóki ostatnia nie wyschnie.
Wszczynają burdy i obijają się o prądy powietrzne,
dopóki nie przeschną nieco i ktoś ich nie wpuści.
A kto to? A co to za jedna?
Na skraju widzenia pojawia się kropka,
przysiada na ręce i umiera.
Ręka puchnie i pojawia się obrzęk,
który porasta pół ciała, jak kora. Jak mech.
Ma słodki posmak, choć czuję to raczej przez dotyk.
Straciłem resztę zmysłów, na rzecz tego jednego,
oddałem w zamian za możliwości.
I nie żałuję.
A kto to? A co to za jeden?
Przede mną pojawia się w końcu cel,
jak góra, jak koniec pory deszczowej.
W końcu mogę rozprostować żądło i liczyć na
reinkarnację.
Przysiadam i zatapiam się w uschnięte płatki,
ból trwa zaledwie chwilę i zaraz odpadam,
pozostawiając w nich część siebie.
I tylko nadzieja...
I w końcu mogę odetchnąć, wiedząc
że nie wszystek umrę.
Komentarze (7)
Ostatnio kilka razy mój Stefek przyniósł w pyszczku pszczołę. Wypuścił ją na podłogę tylko po to, zeby mogli na nią polować oboje wespół. Lece jak szalona, żeby ją złapać do słoika i ocalić przed kocim pyszczkiem. I żeby ocalić koci pyszczek przed nią. Łapki ma obładowane pyłkiem. Głuptasek daje złapać się kotu. Biedni oni. Oboje.
Tak. Kot, pszczoła. Wszystko pasuje. Sytuacja zresztą też. I, że biedni oboje.
Szalej. No.
JamCi w sumie to miał być z założenia pozytywny wiersz, ale chyba nie wyszło :) tak czy inaczej, dzięki
Szalej. A ja mówiłam, że negatywny? U nas pszczółki uratowane. Alleluja. Kot też przeżył.
JamCi ja mówię o swoich odczuciach, jak tak przeczytałem :)
Szalej. wiem. Ja o swoich. Każde z nas ma swoje.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania