Apokalikt
Koniec świata, dwudziesty trzeci tego imienia,
przeszedł bokiem , w didaskaliach i próżni słownej o tym,
że drzewa pamiętają pierwsze przymrozki,
choć nieświadome kwiatów.
Że kamienie, to kiedyś był piasek,
który zastępował nam zegarki,
w kieszonkach udając zdziwienie
i metaliczny posmak.
Że można policzyć go na palcach jednej ręki,
łapy - czy dopisać do planów na jutro.
I tylko koty drgają nagle, jakby ktoś zmienił im gałąź
i kąt padania świateł
.
.
.
Ostatni tydzień Roku, w którym skończyłem Sto lat samotności
Z cyklu: Śniła mi się łąka
Komentarze (3)
Po prostu brak słów, a jednak można tutaj zostać choćby dla Ciebie 🙂
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania