Apokalikt

Koniec świata, dwudziesty trzeci tego imienia,

przeszedł bokiem , w didaskaliach i próżni słownej o tym,

że drzewa pamiętają pierwsze przymrozki,

choć nieświadome kwiatów.

Że kamienie, to kiedyś był piasek,

który zastępował nam zegarki,

w kieszonkach udając zdziwienie

i metaliczny posmak.

Że można policzyć go na palcach jednej ręki,

łapy - czy dopisać do planów na jutro.

I tylko koty drgają nagle, jakby ktoś zmienił im gałąź

i kąt padania świateł

 

.

 

.

 

.

 

Ostatni tydzień Roku, w którym skończyłem Sto lat samotności

Z cyklu: Śniła mi się łąka

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Marzena wczoraj o 9:57
    Jesteś... ten wiersz...

    Po prostu brak słów, a jednak można tutaj zostać choćby dla Ciebie 🙂
  • Sokrates 7 godz. temu
    O co w tym wszystkim chodzi.? jaki jest sens tego wiersza?
  • Szalej. 2 godz. temu
    Że nie wszystko złoto, co ma oczy

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania