Apokalikt

Koniec świata, dwudziesty trzeci tego imienia,

przeszedł bokiem , w didaskaliach i próżni słownej o tym,

że drzewa pamiętają pierwsze przymrozki,

choć nieświadome kwiatów.

Że kamienie, to kiedyś był piasek,

który zastępował nam zegarki,

w kieszonkach udając zdziwienie

i metaliczny posmak.

Że można policzyć go na palcach jednej ręki,

łapy - czy dopisać do planów na jutro.

I tylko koty drgają nagle, jakby ktoś zmienił im gałąź

i kąt padania świateł

 

.

 

.

 

.

 

Ostatni tydzień Roku, w którym skończyłem Sto lat samotności

Z cyklu: Śniła mi się łąka

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Marzena pół roku temu

    Jesteś... ten wiersz...

    Po prostu brak słów, a jednak można tutaj zostać choćby dla Ciebie 🙂

  • Sokrates pół roku temu

    O co w tym wszystkim chodzi.? jaki jest sens tego wiersza?

  • Szalej. pół roku temu

    Że nie wszystko złoto, co ma oczy

  • Sokrates pół roku temu

    Szalej. ok

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania