Poprzednie częściApokalipsa 2056 – część 1

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Apokalipsa 2056 – część 4

Pociski wystrzelone przez wściekłą Sofię nie robiły krzywdy podłemu Leonardo. Zatrzymywały się na jego tarczy ochronnej i spadały na podłogę. Amulet wręczony Leonardo przez demona Baala zapewniał złemu i krwiożerczemu sataniście ochronę przed pociskami. Jednak talizman zawieszony na szyi członka „Dzieci Lucyfera” miał wadę. Polegała na tym, że moc zużyta, by stworzyć ochronną kulę, musiała mieć źródło zasilania w siłach witalnych swojego użytkownika.

 

Po prostu im więcej pochłaniała energii życiowej kultyście, tym był bardziej stary i długotrwałe działanie medalionu w ostateczności zakończyłoby się zgonem Leonarda, który zabijał przeciwników kołkownicą. Pomagały mu w mordowaniu komunistów z „Cerbera” głodne i niebezpieczne wilkołaki. Doktor będący sprzymierzeńcem Sofii zobaczył, że Leonardo zaczął łysieć, siwieć i mieć zmarszczki. Sprytny i przebiegły naukowiec wpadł na pomysł jak pokonać posługującego się magią napastnika.

 

- Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem. Wilkołaki zabijajcie na końcu. Najpierw strzelajmy do Leonarda. Im więcej tarcza będzie go chronić tym szybciej umrze i zamieni się w szkielet – zaproponował komunistom Templariusz.

 

Ci zgodzili się na ten pomysł. Biali żołnierze z maskami przeciwgazowymi skierowali ogień ze swoich karabinów w tarczę satanisty. Ten z kolei przyszpilił do ściany laboratorium kołkiem kolejnego żołnierza z „Cerbera”.

 

Wszyscy tymczasowi sprzymierzeńcy rozpoczęli wspólny ostrzał tarczy chroniącej przed kulami i granatami cwanego satanistę. Natomiast wilkołaki zostały ranione karabinami i strzelbami strzelającymi kulami ze srebra. Nagle zmęczony i postarzały Leonardo musiał zerwać z szyi medalion podarowany przez demona Baala, bo inaczej zamieniłby się w żywy szkielet. Na ten moment czekała żądna zemsty Sofia, która przestrzeliła nogi sataniście, który już raz ją uśmiercił. Podczas gdy śmiertelnie ranny wróg konał w agonii, to towarzyszące mu wilkołaki zostały zabite przez pomagającego Sofii Templariusza oraz najemników „Cerbera”.

 

- Nazywam się Jin Li i jestem prawą ręką oraz najbliższą przyjaciółką obecnego przywódcy „Cerbera” czyli lidera Widma o nazwisku Kłoskow. Mój szef potrzebuje kogoś kto za pomocą „Projektu Łazarz” został znowu przywrócony do życia. Ty Sofio idealnie się do tej roli nadajesz. Na wszelki wypadek zabieramy też pana naukowca.

 

- Czy jesteśmy aresztowani? – spytał się Templariusz.

 

- Pójdziecie razem z nami. To nie jest prośba. W razie niebezpieczeństwa z waszej strony każę zabić moim ludziom was bez wahania.

 

Po tych słowach żołnierze „Cerbera” podłożyli ładunki wybuchowe w całym laboratorium. Ich wybuch miał zniszczyć nie tylko laboratorium, ale cały kompleks Templariuszy w Mediolanie. Przed podłożeniem bomb biali komandosi z maskami przeciwgazowymi pobrali prawie 100 procent danych z pomieszczeń laboratoryjnych. Istnieje obawa, że nawet część wiedzy zapisana w dyskach i komputerach mogła być wykorzystana przez „Dzieci Lucyfera”. Z tak potężną i niebezpieczną wiedzą sataniści mogliby wyprodukować armię zombie-satanistów. Nasza organizacja musi za wszelką cenę nie dopuścić do tego.

 

- Za dziesięć minut wszystko wybuchnie. Użyjemy do ewakuacji windy towarowej, a na zewnątrz kompleksu czeka na nas transport lotniczy, ale nie użyjemy do tego helikopterów, tylko latających smoków. Każdy z nich ma po trzy łby i zieje ogniem. Natomiast zamontowaliśmy wagoniki na ich gadzich grzbietach. Jeden wagonik może pomieścić dwanaście osób.

 

Podczas, gdy Sofia, naukowiec, szefowa Jin Li oraz jej towarzysze jechali windą na powierzchnię do sali laboratorium wkroczył wysoki na pięć metrów ciężko opancerzony wilkołak zwany Królem Wilków. Przywódca wilkołaków dzierżył w łapie potężny topór.

 

- Panie, nie ma śladu wroga, a wszystko jest zaminowane. Wszystkie dane zostały skradzione!

 

Tymczasem Król podszedł do konającego Leonardo. Satanista w agonii powiedział wilkołakom, że wróg ucieka z terenu kompleksu windą i ucieknie na smokach. Po uzyskanej informacji Król Wilków powiedział Leonardo, że już nigdy więcej nie zawiedzie „Dzieci Lucyfera”. Następnie rannemu Leonardo wredny wilkołak zmiażdżył głowę rękojeścią swojego topora.

 

- Szybko! Wszyscy do windy. Musimy powstrzymać naszych wrogów zanim uciekną z danymi.

Średnia ocena: 2.7  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania