apoteoza szuflady
dlaczego wciąż zbieramy wersy
w okładki w biblioteki niechętne
dłonie bo nikt tego potem
nie wypożycza nie bierze nie
rozumie słusznie bądź niesłusznie
a my wciąż własnym sumptem
wciąż w znajome ręce i nieznajome
wyciągnięte z musu bo wypada
aż na horyzoncie śmietniki krzyczą
dajcie żyć dajcie spokój dajcie nam
spokój z utworami z waszymi nowymi
tworami
Komentarze (6)
Te wiersz jest jakby komentarzem do dyskusji o kryzysie czytelnictwa i nadmiarze twórczości literackiej. Osobiście nie martwię się tym zjawiskiem, biblioteki mają swoich stałych klientów, a literatura rozwija się w różnych kierunkach. Pozdrowienia!
To prawda, pozdrawiam :)
Ludzie potrzebują się wyrazić.
Czasami nawet coś napiszą. I wtedy przeczytam.
Mamy literacki przepych.
Twórczość jako terapia dla psychicznie steranych autorów, bo to tylko we współczesnej sztuce internetowej ma znaczenie. I ta nieliczna garstka czytających, która zakrzyknie brawo lub wskaże kciukiem w ziemię. I to jest najważniejsze. Bo rzadko kto zostanie wydrukowany i dostrzeżony w natłoku tych piśmideł.
Każdy się może wydrukować, ale prawdziewej poezji i prozy oszołom nie napisze.
Jakieś katolskie i grafomańskie sklejki może drukną w desperacji, ale przy nachalnym wchodzeniu w odbyt.
Mają szalony deficyt dobrych autorów.
Jest w tym wierszu sporo prawdy jeśli nie sama.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania