Architektura Pęknięcia

​Dwa nurty wiją się, szepcząc pod skórą,

Jeden jest ciszą, drugi – wichurą.

Ten pierwszy krystaliczny, tnący niczym lód,

Ten drugi głęboki, matowy jak brud.

 

​Nie jest jednością ten widok nieszczęsny,

Gdy jeden błyszczy, ten drugi jest bolesny,

Rozsypuje się w pył, gdy wzrok go dotyka,

Jak fałszywa nuta, co w uchu zalega i znika.

 

​Nie rób kroków zbędnych – wybierz swój cios,

Niech zabrzmi w mym sercu mój tajemny głos.

Niech jedno zaistnieje – wybór ma siłę,

Byś mnie w te knieje nigdy nie wpuściła.

Średnia ocena: 2.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Sokrates 2 miesiące temu
    Na pewno daje dużo do myślenia. Ładnie ułożony i dobrze brzmi. Osobiście wybrał bym trzecią drogę - swoją własną (tak na marginesie) 4
  • Piotrek P. 1988 2 miesiące temu
    Bardzo dobry, klimatyczny wiersz.

    5, pozdrawiam 🙂

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania