Arseneje Lumidupi

-Na piękne oczy odbiorę ostatni Amlopin?

– Na pesel raczej – o ci panie, pomyślała Lumi z uśmiechem odbitym na lustrze szyby pocovidowej, ciągle oplutej plwociną ludzką.

-A numerku nie dałam tego recepturowego? – zapytałam.

-Nie dała mi pani numerku, on będzie później, przed snem... poleciało w typowo polskim flow biologii zakupowej pod kamerami operatora aptecznego, zewsząd lustrowanemu, mały front wyzwolonej polskiej myśli w listopadowej odsłonie między Lumi i męskim pacjentem.

W tej szybie odbijał się print zwierzęcy w cynamonowym zachwycie. W W W kropką na moim nieba zachwycie.

Wiesz Boss, zapłacisz mi za tę noc. Bo każdy może mieć w życiu cel, ale chcieć to jak widzieć siebie stojącą przy zniczach przy lidlowskim punkcie oddawania pustej butelki po wypiciu. Gadasz o tych traktorach już trzech i kolejna kamera pokazuje Ciebie podczas tej rozmowy. Stoisz, ludzie się kręcą, a Ty słyszysz, że on teraz wie, do jakiej rodziny trafił!

Historia jest prosta, gdy ostatni czas nadchodził, on mocno na nią nakrzyczał, później w futro łza spłynęła za tą, co czterema literami poleciała, bo pisząc SMS-y do gacha, nie pomyślała, że ten, któremu przysięgała, zobaczy odbicie na jej szkle okularach. Więc Lumi zawsze rykoszetem dostaje w łeb za nie swoje przeżyć fakty, tylko kocim swędem za nie swoje wolne wole i polskie numerki.

Dwa razy w swoim życiu dostałam od polskiej ułańskiej męskiej fantazji fotki ze strzelbą, na ekranie cyfrowej wybrzmiałej pleksi.Słodka blondynka ,idealistka ,sentymentalna i upolowana za uczucia do eksploatowania!

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania