Arnold Böcklin, Święty Antoni głoszący kazanie do ryb, 189e

Krab na kamieniu szczypce suszy w uwielbieniu. Błękitny płetwal oczy wytrzeszcza i rozdziawia paszczę. Słucha jak nigdy w życiu nie słuchał. Do brzegu ryb rzesza, wielkich, małych, dotarła, a każda, słuch mając słaby, głowę trzyma nad wodą. Barakudy o Bożym zapomniały świecie, strzępiel o melancholii i śniadaniu. Słuchajcie słowa Bożego, ryby morskie, rzeczne, bo heretycy nie chcą słuchać.

Antoni stoi na brzegu, grozi pięścią, w złość niemal wpada. Na ludzi gniewem zapłonął czy zły, bo morskie go nie rozumieją słuchaczki? Siostry moje, dziękować wam trzeba Stwórcy. Macie płetwy, by pływać, gdzie się wam podoba.

Węgorz rozdziawia paszczę. Na widok padliny leci mi ślina. A w morskich, ciemnych jak smoła głębinach tumult się zrobił niebywały, i każda ryba Boga polowaniem chwali. Niech będzie błogosławiony, czczą Go ryby jak tylko potrafią. Wierne i zapamiętałe w polowaniu.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania