[Artykuł] Fałszywe miejsce zbrodni*

Czyli parę najczęściej popełnianych błędów w filmach i serialach kryminalnych

 

Jak wspomniał kiedyś znajomy z pewnego forum literackiego – aby być pisarzem, trzeba wiedzieć wszystko.

Searching jest niezmiernie ważnym i nieodłącznym elementem pisarstwa. Dzięki niemu możemy wiarygodnie opisać realia, w których obraca się nasz bohater. Mało tego, czasami niewiedza na temat pewnych informacji może być nawet szkodząca. Wiadomo, że są to szkody mniejszego i większego kalibru, ale mimo wszystko każda informacja, która nie jest zgodna z rzeczywistością, może przyczynić się do błędnego mniemania na temat danej dziedziny bądź sprawy. To zaś dalej przekłada się na życie realne i na nasze zachowania, a przecież nigdy nie wiemy, z czym będziemy mieć do czynienia i czy akurat nie będzie to miejsce… zbrodni.

Niedawno miałam okazję uczestniczyć w wykładzie organizowanym przez Koło Naukowe Kryminalistyki „Veritas” Uniwersytetu Śląskiego, które zaprosiło st. asp. Kamila Samiczaka z Zakładu Służby Kryminalnej. Człowiek nauki (który w praktyce ma styczność z miejscami wszelakimi, nie tylko zbrodni, ale też różnego rodzaju wypadków) w prezentacji opowiadał nie tylko o tym, jak prawidłowo zabezpiecza się materiał dowodowy, ale również o najczęstszych błędach, które są widoczne w kryminałach.

Sceny, które widzimy w serialach i filmach o zbrodniach najczęściej są jedynie fikcją, a jednak pozwalamy się pochłonąć fabule, z zainteresowaniem przyglądając się pracy poszczególnych organów ścigania. Tak naprawdę nie zdajemy sobie sprawy, że jesteśmy świadkami zniekształcania pewnych rzeczy i miejsce zbrodni wcale nie jest aż tak proste do zbadania i przeanalizowania, jak mogło się nam z początku wydawać. Jednakże z punktu widzenia twórczości i programów telewizyjnych jest to jak najbardziej w porządku, bo kryminały mają zapewnić rozrywkę, a nie przekazywać wiedzę i pouczać – tego od filmu oczekują widzowie.

Jednak porzućmy na moment rozrywkę i z czystej ciekawości zerknijmy na to okiem kryminalistyka. Jedną z pierwszych czynności, którą zwykle robi technik kryminalistyki po przybyciu na miejsce zdarzenia, to wykonanie zdjęć, które utrwalą sfotografowany teren w każdym najmniejszym szczególe i jednocześnie będą stanowić ważny dowód rzeczowy w późniejszej rozprawie. To nie działa na zasadzie, że od razu wchodzi się z butami i wszystkiego dotyka oraz sprawdza – nie, broń Boże. Każdy najmniejszy ślad czy szczegół, coś, co nie od razu zauważymy, może mieć ogromne znaczenie. Między innymi stąd też wywodzi się potrzeba wykonywania zdjęć i tak właśnie odbywa się to w rzeczywistości.

Co do dotykania rzeczy na miejscu zbrodni – jeśli przyjrzymy się detektywom w filmach, to dostrzeżemy, że robią to gołymi rękami, co również jest nie do pomyślenia w oczach kryminalistyka. Nasz dotyk ma tę właściwość, że czegokolwiek byśmy nie dotknęli, to zostawiamy ślady w postaci linii papilarnych. Od momentu wykrycia zwłok, aż do momentu procesu sądowego najważniejsze jest to, aby dowody były jasne i rzeczowe. To oznacza, że nie może się tam znaleźć DNA żadnego ze specjalistów, pracujących przy wypadku czy morderstwie, gdyż może to w poważny sposób zaburzyć tok śledztwa, a czasami nawet uniemożliwić wykrycie sprawcy, ponieważ nastąpi zatarcie się pozostałych ważnych i kluczowych śladów. Dlatego też w rzeczywistości technik kryminalistyki czy policjant przenigdy nie ściąga rękawiczek. Rzecz jasna, dopóki nie skończy pracy. Podobnie sprawa ma się z kombinezonami, które pełnią tę samą funkcję, co rękawiczki – mają zapobiegać przedostaniu się obcego DNA w postaci włosów czy potu i innych obcych ciał.

Zaraz po wykonaniu i w trakcie zdjęć następuje kolejny, charakterystyczny etap, który nazywamy zabezpieczaniem wszelkiego rodzaju śladów. Inaczej mówiąc, mam na myśli rzeczy, które są specyficzne dla danego miejsca przestępstwa, bo nie musi to być koniecznie zbrodnia; równie dobrze mógł to być jedynie wypadek samochodowy. Zapewne widzieliście w filmach stawiane przez kryminalistyków tablice z numerami – dokładnie tak się to robi. Numeruje się kolejno ślady i dowody. Jest to raczej żmudna praca i nieraz wymaga wiele czasu oraz spostrzegawczości i cierpliwości. Każdy najmniejszy szczegół musi być ponumerowany i dokładnie zabezpieczony. Na klamkach z reguły znajdują się linie papilarne (odciski palców), w kuchni czy innych miejscach, gdzie często przebywamy i czegoś dotykamy. To wszystko musi zostać pieczołowicie i dokładnie zabezpieczone, bo podobnie jak zdjęcia, stanowią kolejny dowód w późniejszym postępowaniu karnym.

Krew także zalicza się do śladów, które zgodnie z procedurami należy zabezpieczyć, jednak nie zawsze jest widoczna na pierwszy rzut oka, a fakt, że jej nie widać, nie zawsze oznacza, że jej nie ma. Ta tkanka łączna, podobnie jak inne tkanki i komórki w naszym ciele, zbudowana jest z białek. Mają one jedną konkretną właściwość – rozkładają się pod wpływem kwasu, bądź bardzo wysokiej temperatury. Dość często umycie podłogi za pomocą szmaty i wody nie wystarcza, ponieważ na podłodze czy innych powierzchniach pozostają ślady, które z łatwością można wykryć… luminolem. Niedostrzegalne gołym okiem, ustępują pod wpływem tego chemicznego związku organicznego.

Roztwór luminolu, czyli jedno z najbardziej przydatnych chemikaliów w pracy kryminalistyka, pozwala wykryć ślady krwi, nawet jeśli nie będą świeże. Środek ten stosuje się bardzo często, więc taki protip dla zainteresowanych – jeśli chcecie z powodzeniem zatrzeć ślady krwi, to potraktujcie ją odpowiednim kwasem, w tym przypadku kwasem azotowym V. Oczywiście to oczko ode mnie do was – mam nadzieję, że nigdy nie będziecie musieli sięgać po tę wiedzę w tym konkretnym celu.

Krew oczywiście nie zawsze będzie widoczna, nawet jeśli potraktujemy dane miejsce luminolem. Mało tego, dosyć często sprawca nie musi się nawet bardziej wysilać, aby ją ukryć. Wszystko bowiem zależy od podłoża zbrodni, czyli de facto miejsca, w którym zostanie ona popełniona. Każdy płyn przecież może z powodzeniem wsiąknąć w ziemię, a krew nie jest wyjątkiem. Tak samo będzie w przypadku wody, a na pustyni po prostu dojdzie do strupieszenia, czyli mumifikacji ciała i krew nawet nie wypłynie. Co ciekawe, samo miejsce spoczywania zwłok ma przeogromne znaczenie. To, czy leży w środku, czy na zewnątrz, nieraz decyduje o kolejnych postępach w śledztwie. Można to zobrazować bardzo prostym przykładem – ciało znajdujące się w środku nie ulegnie siłom natury, które przyśpieszają procesy gnilne, rozkładu, co w efekcie przełoży się na zachowanie zwłok w lepszym stanie, niż jeżeli byłyby na zewnątrz. Robaki także zainteresują się szybciej ciałem rozkładającym się w pomieszczeniu niż na zewnątrz, dlatego jeśli czasami gdzieś zobaczycie albo przeczytacie, że policjant po wkroczeniu do środka został zaatakowany przez chmarę much, a na podłodze chodziły larwy, to już wiecie dlaczego. Wnętrze daje lepsze warunki rozwoju i schronienie wszelkiej maści owadom. Lepiej zachowane ciało, to więcej dowodów i narzędzi, mogących pomóc w śledztwie.

Na koniec, abstrahując już od bardziej makabrycznych przykładów, warto napomknąć, że gdyby na świecie istnieli detektywi pokroju Sherlocka z BBC, to sprawy typu sfałszowane obrazy zostałyby rozwiązywane jednym spojrzeniem. Prostując nieco ten przykład – jest on, rzecz jasna, błędny, ale czego nie robi się dla serialu, a trzeba przyznać, że efekt był spektakularny. Dlaczego nie da się określić fałszywości obrazu w tak prosty sposób, w jaki jest to ukazane na filmach? No cóż, przypuszczam, że nikt nie ma w oczach rentgena i innych sprzętów potrzebnych do tego, aby określić skład chemiczny użytej farby, jej wiek, rodzaj i tym podobne.

Miejsca zbrodni to, można powiedzieć, niezwykle „delikatne” sprawy, gdzie należy poruszać się z ogromną ostrożnością i przy zachowaniu wszelkich środków bezpieczeństwa. Nie tylko ze względu na zabrudzenie śladów czy ich zniekształcenie, ale również przez możliwość ich całkowitego zniszczenia. Jedna z najsłynniejszych, w historii Stanów Zjednoczonych, spraw pod tytułem „Czarna Dalia” wciąż pozostaje oficjalnie otwarta, chociaż samo morderstwo popełniono w 1946 r. Miejsca przestępstw należy chronić nie tylko przed pracującymi tam specjalistami, ale także przed świadkami i postronnymi ludźmi, którzy mogą zniszczyć materiał dowodowy, tym samym uniemożliwiając wykrycie i złapanie sprawcy. To, że sprawa Elizabeth Short pozostaje otwarta jest winą w głównej mierze dziennikarzy i redakcji oraz samozwańczych detektywów, którzy na własną rękę próbowali dojść do prawdy, depcząc miejsce zbrodni, zabierając i zanieczyszczając dowody oraz co najważniejsze, nie przekazując uzyskanych informacji policji. Być może gdyby na tamte czasy zachowano dzisiejsze środki ostrożności, to poznalibyśmy mordercę jednej z najsłynniejszej obecnie dziewczyn Stanów Zjednoczonych.

Wniosek jest jeden i dość jasny. Skoro już poniekąd wiadomo, jak tak naprawdę wygląda praca technika kryminalistyki i co dzieje się na miejscach zbrodni, to warto tę wiedzę odnieść nie tyle co do życia, chociaż z pewnością się przyda, co do powieści czy książek, które tworzą autorzy kryminałów. Searching jest ważny, a im lepszy i rzetelniejszy, tym lepszy odbiór pracy. W końcu nie bez powodu dobre i konkretne informacje, czy przedstawienie konkretnych spraw w powieści odwala robotę nawet za kulejącą fabułę.

*Napisany na potrzeby grupy literackiej -papierowi, działającej na platformie Wattpad.

Odbiorcy, to szeroka grupa wiekowa.

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • Morus miesiąc temu
    Wszystko to teoretycznie pięknie brzmi. A w praktyce? Wykrywalność kradzieży samochodów jest na poziomie jakichś dziesięciu procent. A przecież auto to nie igła w stogu siana. Wiem jak to wygląda w praktyce, podejmuje się śledztwo, dużo szumu, zabezpieczania dowodów, a później wychodzi z tego wielkie nic i umorzenie z powodu braku wykrycia sprawców. O umorzeniu nawet nie zawiadamiają poszkodowanego, bo i po co. To już przedwojenna policja była skuteczniejsza, choć nie dysponowała takimi technikami. Dużo darcia japy o coraz większe pieniądze, a przydatność dla społeczeństwa niemalże zerowa.
  • Liv12365 miesiąc temu
    Kradzież samochodu, a morderstwo, to dwa różne kalibry.
    Skupiłam się w artykule głównie na miejscach zbrodni, a nie na kradzieży samochodów.
    Ciężko oceniać całość po paru przypadkach zaledwie. I jakże łatwo wszystkich wrzucać do jednego wora.
    Policjanci prowadzący sprawę, nie zabezpieczają miejsc zbrodni tylko technicy kryminalistyki najczęściej, a to, że robią w policji, to inna para kaloszy. Zresztą zabezpieczanie dowodów to jeden etap, a zupełnie inny prowadzenie procesu śledczego, więc również tego nie mieszaj. Robią to dwie zupełnie inne grupy ludzi.
    Twoje zarzuty i argumenty dotyczą czegoś zupełnie innego, więc nie odnoszą się bezpośrednio do artykułu. ;)
    Więcej się nie odnoszę.

    A dla wszystkich innych - proszę w komentarzach nie robić szamba, jeśli by się miało zebrać "Ach, jaka ta policja zła i niedobra, bo bije ludzi"
    Od tego są fora dyskusyjne, jak proszę wylewać gdzie indziej i przypominam o tym, że jeszcze są zawiadomienia i droga sądowa :P

    Artykuł odnosi się do konkretnej dziedziny, konkretnej sprawy i tego należy się trzymać.
  • Morus miesiąc temu
    Liv12365, zabójstwa generała Papały, czyli własnego szefa, nie potrafią wyjaśnić od lat, to cóż dopiero powiedzieć o innych sprawach. Papała bodajże zginął, bo zdybał złodzieja samochodu, który go, tenże złodziej, zastrzelił generała na miejscu przestępstwa z broni krótkiej. Proponowałbym zatem mniej bujania w obłokach, a więcej realizmu. Żadne szkolenia, ani warsztaty nie zastąpią zdrowego rozsądku. Bo ta odpowiedź, to mi przypomina odpowiedź tępej, agresywnej funkcjonariuszki, która nie znosi sprzeciwu, chociaż jeszcze zapewne nią nie jesteś. Poza tym na miejscu każdego przestępstwa zbiera się i zabezpiecza dowody, więc nie sądzę, bym daleko odbiegł od tematu, bo zasady są podobne.

    Aha i jeszcze jedna różnica między filami a realem jest taka, że wykrywalność zabójstw w filmach jest stuprocentowa. A policja? Wsadza niewinnego człowieka (Komendę) do więzienia, stosuje tortury dla wymuszenia samoobciążających zeznań. I tak to wygląda w realu. Znam to z autopsji. Potrafią również preparować dowody. To temat rzeka.

    A jeśli marzy Ci się cenzurowanie komentarzy, w dodatku tych kulturalnych, to chyba nie tędy droga.
  • Liv12365 miesiąc temu
    Morus Nie marzy mi się cenzura komentarzy, Morusie. Po prostu po co ma kolejne szambo wybijać.

    Jedna rzecz, której najwyraźniej nie bierzesz pod uwagę, to fakt, że wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy prawo się mylić. Owszem, czasami kosztem innego człowieka, ale tak dzieje się od zawsze i nie tylko policjanci, a politycy i każdy inny. Co nie oznacza, że trzeba przejść koło tego obojętnie.
    Co tworzy człowiek, to nie jest idealne - systemy również.
    Dlatego chyba lepiej, aby niewinny siedział niż miał stracić głowę, prawda? ;) To ironiczne stwierdzenie.
    W każdej grupie znajdą się ludzie gorsi i gorsi oraz przede wszystkim lepsi.
    Jednak nie można przeciągać paru przypadków na całość.

    I nie zauważyłam, abym kierowała do Ciebie argumentów ad personam, więc teksty typu "głupia i tępa" zachowaj dla swoich bliskich i znajomych, jak kultura w ogóle pozwala Ci się tak odzywać do drugiego człowieka... albo jej brak.

    Ponadto nadal nie czytasz ze zrozumieniem - to tyczy się pracy kryminalistyków i tak przebiegają procedury na miejscach ZBRODNI. Teraz, obecnie i tyczy się to ZABEZPIECZANIA, a nie prowadzenia dochodzenia. Nie napisałam nigdzie w artykule o prowadzeniu dochodzenia sensu stricte, tylko o dowodach.

    Każdą sprawę należy rozpatrywać indywidualnie i każda sprawa z indywidualnych przyczyn czasami nie zostaje rozwiązana.
    Po to jest tzw. Archiwum X, które zajmuje się nierozwiązanymi dotąd sprawami, ale to wszystko jest czas i pieniądz, a poza tym historia udokumentowała mnóstwo nierozwiązanych spraw i niektórych już po prostu nie da się rozwiązać z najprzeróżniejszych przyczyn, tak jak było z Czarną Dalią.
    Podobnie może być z tym twoim generałem.

    Poza tym skoro nie trafiają do Ciebie słowa logiki i wiedza człowieka, który w tym robi od lat... to cóż.
    Są "znaffcy" w każdym temacie, wielki uczony naród, który wszystko wie najlepiej.
    Współczuję.
    Jednak zalecałabym robotę fachowców zostawić fachowcom i im również zostawić ocenę ich własnej pracy.

    Łatwo jest oceniać, nie znając wszystkich szczegółów danej sprawy. ;)
    Przestań szukać dziury w całym, Morusie i przelej jad gdzie indziej.

    Miłego.
  • Morus miesiąc temu
    Liv12365, choć to nie na temat, nikt nie ma prawa się mylić kosztem innego człowieka, za Komendę prokuratorzy, policja, sędziowie, technicy kryminalistyczni powinni dostać dożywocia (w najłagodniejszej wersji). Nawet jedna taka pomyłka, to o jedną za dużo. I nikt też nie ma prawa przyznawać takim ludziom rozgrzeszenia. Podobnie jak z kapłanami, policja, prokuratorzy, sędziowie powinni być czyści jak łza. A czarne owce eliminować należy bezwzględnie, wypalać żelazem. To są zawody zaufania publicznego. Niestety tak się nie dzieje, stąd te środowiska są do szczętu skorumpowane, nieuczciwe i roszczeniowe.
    A jeśli się ktoś pomylił z powodu bezduszności, lenistwa, braku wiedzy, powinien za to odpowiedzieć. No ale u nas całkowita bezkarność, jeśli idzie o funkcjonariuszy państwowych, święte krowy do kwadratu. Jak ktoś sam nie wymierzy sprawiedliwości policjantowi, albo innemu gadowi, jak ostatnio było głośno o takich przypadkach, to nikt tego nie zrobi w ramach odpowiedzialności urzędowej.
  • pansowa miesiąc temu
    Morus Piękny opis stanu kapłańskiego i jego bezkarności.
    Policja, czy prokuratorzy lub sędziowie to przy nich pikuś.
  • Szpilka miesiąc temu
    Aha, ciekawe, ciekawe, zetknęłam się z tymi informacjami, bo przeczytałam książki Tess Gerritsen, mocno uwypukliła pracę patologa, zabezpieczanie śladów, wiem, że to nie dokument, ale dużo informacji się pokrywa z Twoim przekazem 😉

    Piątak 👍
  • Liv12365 miesiąc temu
    Jeśli pisze to ktoś, kto na co dzień przy tym robi, to nie musi być to dokument ;)
    Dzięki za wizytę ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania