Atak paniki

Kiedy oddech nagle więźnie w gardle,

a serce bije tak szybko i twarde,

świat się zaciemnia, myśl gubi drogę,

strach szepcze cicho: „już nie pomogę”.

Czujesz, że ciało zdradza cię nagle,

że spadasz w przepaść, w otchłań, w trwogę.

Łzy chcą wypłynąć, ręce się trzęsą,

a w głowie krzyczą myśli, co męczą.

Lecz wiedz, że to tylko fala, nie życie,

choć teraz trudne jest to odkrycie.

Atak paniki – choć straszny, silny –

mija, ustępuje, nie trwa bez chwili.

Pamiętaj: oddech powoli prowadź,

jakbyś chciał ciszę w dłoniach swych schować.

Każdy wdech daje kawałek spokoju,

każdy wydech zabiera cień znoju.

Nie jesteś sam – ktoś to rozumie,

ktoś zna ten ciężar, kto w sercu czuje.

W chwili, gdy boisz się, że to koniec,

pamiętaj: w środku masz siłę, płomień.

Ten płomień nie zgaśnie, on cicho świeci,

prowadzi w mroku dorosłych i dzieci.

Choć strach ogromny wydaje się ścianą,

to przejdziesz przez nią – nadzieja stanie.

Bo nawet jeśli dziś łzy zalewają,

jutro spokojniej niebo zaświeci,

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania