Atomówka

Autentycznie powietrze gęstnieje, gdy Boss swoją aurą wchodzi do pomieszczenia. Jego oczy, energia, flow, słowa rzucane mimochodem… No bo bierze pudełko w szacie graficznej tętniącej srebrzystością i leci: „Jakie fajne puzzle!”, ciesząc się jak dziecko. Odbiera telefon: „Uno momento”, albo śpiewa mi do ucha: „Na dobre i na złe znajdę wreszcie…”. A kiedy wychodzi, na pożegnanie rzuca „naschledanou”, jakby chciał na poczekaniu zrobić czeski film o sobie.

Iiii można powiedzieć: złoty chłopak! A ja jestem wpatrzona w niego jak w obrazek.

Ale oprócz wspomnianego mój mały, wielki mózg pracuje na wielgachnych obrotach, booooo… Boss chyba nie wierzy w prawdziwą miłość.

Gdy mówi, że musi najpierw wychować dzieci, a kiedyś tam ułoży sobie życie, toooo myślę sobie: WOW! On myśli, że prawdziwe uczucia wiszą na krzakach z ryżem w torebkach? Psyryk i masz! Z wygody ryż, a nie ziemniaki!

Denerwuje mnie też, gdy tęsknoty nie czuje. Obiecałam sobie, że nauczę go tęsknić tak mocno, że bardziej się już nie da! Bo ejjjj, to ważne, żeby mieć 50 lat, być po przejściach, realnie stąpać po ziemi, ale na Boga — nie poczuć tam głęboko w sobie, że autentycznie się kocha?!

Mówić można co się chce, ale gdy usłyszałam od niego: „Lumi, nie znam takich ludzi jak Ty”, toooo przypomnieli mi się moi synowie, gdy uczęszczali do szkoły średniej.

— Mama, teraz nikt nie żyje tak jak Ty! Ludzie mają inaczej!

— Ja nie jestem nikt, przecież żyję!

iiii tu wjeżdża atomowa elektrownia mojego mózgu, pracująca na pełnych obrotach! Bo jak to jest, że można mieć w sobie tyle energii, taką aurę, tyle spontaniczności i dziecięcej radości, a jednocześnie nie wierzyć w miłość? Jak można tak pięknie smakować drobne chwile, a nie wierzyć, że właśnie z takich chwil rodzi się coś naprawdę wielkiego?

A może Boss po prostu wszystko musi mieć pod kontrolą? Może najpierw dzieci, potem obowiązki, potem cała reszta… A serce? Serce ma cierpliwie czekać na swoją kolej, najlepiej w ryżowej torebce.

Tymczasem ja chciałabym chwytać chwile. Żyć, czuć, śmiać się, tęsknić, zachwycać się i nie odkładać wszystkiego, co piękne, na jakieś mityczne „kiedyś”.

Boss jest też pracoholikiem.Goni w rytmie praca,dom ,dzieci. I kiedy ja chciałabym chwytać moment, on woli sprzątać, gotować i zajmować się wszystkim, co akurat jest do zrobienia.

No i jak tu nauczyć człowieka tęsknić, skoro on nawet na tęsknotę pewnie znalazłby sobie jakieś inspirujące zajęcie?!

Średnia ocena: 1.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania