Automatyczna Kawa
Wracasz późno,
Zamiast słów, tylko westchnienie,
Jakbyś od lat mówił jedynie do siebie.
Bierzesz mnie w ramiona
Ale nawet mnie nie pytasz
Co u mnie słychać.
Siadasz w ciszy,
Twój świat tonie w ekranie telefonu,
w pikselach, które kradną ci oczy.
Nie pytasz, nie patrzysz,
Jakby moja obecność była tylko tłem.
Oddycham obok,
jak cień, który nie rzuca już światła.
Czasem myślę,
Czy gdybym zniknęła w milczeniu,
Poczułbyś cokolwiek?
Czy świat bez mojego głosu byłby inny?
Potrzebuję rozmowy.
Nie o sprawach wielkich,
Nie o polityce ani pogodzie,
Opowiedzenia o moim życiu,
O tym, kim jesteśmy,
Gdzie zmierzamy,
Czy wciąż cię obchodzę,
W moim życiu z tobą
Doszło już do tego
Że zastanawiam się
Czy cię kocham?
Wstajesz rano,
Kawa parzy się automatycznie
w garniturze rutyny, bez jednego spojrzenia,
Jak nasze słowa - bez smaku,
Jak nasze gesty - bez znaczenia,
Jak nasze dni - bez nas.
Jeśli do mnie dzwonisz
W środku dnia,
To żeby mnie zapytać
Co będzie na obiad?
Nie pytasz, czy dobrze spałam,
czy płakałam w nocy,
czy jeszcze umiem się śmiać.
Zastanawiam się wtedy
Co byś powiedział,
Jeżeli któregoś dnia wyjdę
I już do ciebie nie wrócę,
Czy zauważysz tę pustkę?
Czy spojrzysz w miejsce,
Gdzie zawsze byłam?
Komentarze (10)
Kawa parzy się automatycznie
w garniturze rutyny, bez jednego spojrzenia,
Jak nasze słowa - bez smaku,
Jak nasze gesty - bez znaczenia,
Jak nasze dni - bez nas"...
Od tego bym zaczęła.
Nie wiem, czy za długie – czasem myśli płyną, gęsto, ale istotnie.
Zabrakło mi trochę metafor, niedomówień, tego, co zostaje między wersami.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania