awaria grawitacji na klatce schodowej
we wtorek
około siedemnastej
grawitacja
zacięła się
na klatce schodowej
najpierw
uniosła się wycieraczka
z napisem
„witamy”
i zaczęła odpływać
na drugie piętro
potem
listy ze skrzynki
odleciały
w stronę sufitu
jak stado papierowych gołębi
sąsiadka z trzeciego
łapała ziemniaki
które krążyły
wokół żyrandola
bardzo dostojnie
jak planety
w sosie koperkowym
nikt nie panikował
w naszym bloku
dziwniejsze rzeczy
zdarzały się
w środy
ja sam
odkleiłem się
od schodów
na jakieś pół metra
i wisiałem
między parterem
a pytaniem
czy to jeszcze fizyka
czy już poezja
kot z piwnicy
natomiast
uznał
że tak miało być
od początku
i zaczął pływać
powietrzem
z miną kapitana
bardzo małego
okrętu podwodnego
najwyżej wzleciał
stary rower
bez przedniego koła
który od lat
stał pod schodami
okazało się
że całe życie
marzył o lataniu
około dziewiętnastej
grawitacja wróciła
lekko zawstydzona
jak spóźniony hydraulik
wszystko opadło
na swoje miejsca
ziemniaki
ludzie
listy
kot
tylko rower
już nigdy
nie był taki sam
od tamtej pory
patrzy w górę
bardzo podejrzliwie
jakby czekał
na następną awarię
nieba
Komentarze (22)
świetne!
fizyka, czy poezja, oto jest pytanie
fizyczna strona poezji :)
poetycka strona fizyki...
Grisza
Autor sam rozsądzi ten spór ;)
A ja myślę, że może być tak i tak jednocześnie, bo wszystko się przenika 😉
Ja też tak mam. Czasami gubię orientację i grawitację
Doskonalę rozumiem przesłanie.
5.
NO!
Czemu u Ciebie każdy tekst ma paragonowy zapis?
Jeśli zajrzysz do dużo starszych tekstów, zobaczysz, że nie zawsze tak było czy tam jest. A ten zapis to chyba tak dla odróżnienia się od innych. Zawsze lubiłem być inny od wszystkich. 😉
theodoros, teksty masz różne, jak my wszyscy zresztą, ale ten jest dobry, jednak odejmuje mu zapis, mnie byłoby szkoda takiego tekstu na paragon...
we wtorek około siedemnastej
grawitacja zacięła się na klatce schodowej
najpierw uniosła się wycieraczka
z napisem „witamy” i zaczęła odpływać na drugie piętro
potem listy ze skrzynki odleciały w stronę sufitu
jak stado papierowych gołębi
sąsiadka z trzeciego łapała ziemniaki
które krążyły wokół żyrandola
bardzo dostojnie jak planety w sosie koperkowym
nikt nie panikował
w naszym bloku dziwniejsze rzeczy zdarzały się w środy
ja sam odkleiłem się od schodów na jakieś pół metra
i wisiałem między parterem a pytaniem
czy to jeszcze fizyka czy już poezja
kot z piwnicy natomiast uznał
że tak miało być od początku i zaczął pływać powietrzem
z miną kapitana bardzo małego okrętu podwodnego
najwyżej wzleciał stary rower bez przedniego koła
który od lat stał pod schodami
okazało się że całe życie marzył o lataniu
około dziewiętnastej grawitacja wróciła
lekko zawstydzona jak spóźniony hydraulik
wszystko opadło na swoje miejsca
ziemniaki ludzie listy kot
tylko rower już nigdy nie był taki sam
od tamtej pory patrzy w górę bardzo podejrzliwie
jakby czekał na następną awarię nieba
Może i lepiej...
Nie mówi się "czemu" , to znaczy mówi się, ale nie Pani profesor...
Paragonowy, bo to rachunek poczucia humoru
Czemu mnie poprawiasz, człowieku?
o matko! sądziłem że po to są komentarze
Sorki Theo spadam bo się narobi
przecinki chociaż zostaw...
Grafomanka dlaczego mnie poprawiasz człowieku ;)
Absens, bo dowiedziałam się dzisiaj, że po to są komentarze...
Grafomanka :) no od razu lepiej
Warto czasami oderwać się od "ziemi", od codziennych spraw, by spojrzeć na wszystko z innej perspektywy.
Ważne myśli zawarte w ciekawy, niekonwencjonalny sposób. Zakończenie również wymowne "już nigdy nie był taki sam od tamtej pory patrzy w górę bardzo podejrzliwie".
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania