awaria grawitacji na klatce schodowej
we wtorek
około siedemnastej
grawitacja
zacięła się
na klatce schodowej
najpierw
uniosła się wycieraczka
z napisem
„witamy”
i zaczęła odpływać
na drugie piętro
potem
listy ze skrzynki
odleciały
w stronę sufitu
jak stado papierowych gołębi
sąsiadka z trzeciego
łapała ziemniaki
które krążyły
wokół żyrandola
bardzo dostojnie
jak planety
w sosie koperkowym
nikt nie panikował
w naszym bloku
dziwniejsze rzeczy
zdarzały się
w środy
ja sam
odkleiłem się
od schodów
na jakieś pół metra
i wisiałem
między parterem
a pytaniem
czy to jeszcze fizyka
czy już poezja
kot z piwnicy
natomiast
uznał
że tak miało być
od początku
i zaczął pływać
powietrzem
z miną kapitana
bardzo małego
okrętu podwodnego
najwyżej wzleciał
stary rower
bez przedniego koła
który od lat
stał pod schodami
okazało się
że całe życie
marzył o lataniu
około dziewiętnastej
grawitacja wróciła
lekko zawstydzona
jak spóźniony hydraulik
wszystko opadło
na swoje miejsca
ziemniaki
ludzie
listy
kot
tylko rower
już nigdy
nie był taki sam
od tamtej pory
patrzy w górę
bardzo podejrzliwie
jakby czekał
na następną awarię
nieba
Komentarze (6)
świetne!
fizyka, czy poezja, oto jest pytanie
fizyczna strona poezji :)
poetycka strona fizyki...
Grisza
Autor sam rozsądzi ten spór ;)
Ja też tak mam. Czasami gubię orientację i grawitację
Doskonalę rozumiem przesłanie.
5.
NO!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania